• ZostajeMY w Unii! #WeareinEU
    Prezes PiS Jarosław Kaczyński wymienił w Krynicy rokowania o wyjściu z Unii wśród metod jej zmiany i ocenił je tak: „Twarda metoda, ryzykowna, ale jest naprawdę tak bardzo źle, że warto zastosować i taką metodę”. Wyjście z Unii miał dotąd w programie Grzegorz Braun. Rokowań o wyjściu na próbę nie ma. Zaczyna je wniosek z art. 50 Traktatu o Unii Europejskiej, a po dwóch latach traktaty przestają obowiązywać, z umową albo bez, chyba że wszystkie państwa Unii jednomyślnie przedłużą ten termin. Członkostwo Polski w UE popiera 82% badanych, a wyjścia chce 5% (CBOS, luty 2026). Ten apel to głos tej większości. Podpisując go, mówisz jasno: zostajemy. We, Poles who cherish European values, are staying in the European Union and in the European legal order that protects our rights and freedoms against abuse of power. We call on the leaders of Polish political parties to clearly reject Poland's exit from the EU, including opening exit negotiations as a means of pressure. We call on the EU institutions and our fellow European citizens to stand with us in defending our Community against those who want to dismantle it.
    462 z 500 Podpisy
    Utworzył(a) Akcja Demokracja
  • Co to za kraj, że za miskę zupy na 3 lata do ciupy?
    Ciepła herbata. Miska zupy. Kanapka. Wpuszczenie przemarzniętej osoby do domu. Tak pomagają mieszkańcy i mieszkanki pogranicza oraz osoby z całej Polski, które niosą pomoc humanitarną. Dziś to ludzki odruch. Po zmianie mogłoby to być przestępstwo. Adwokat Radosław Baszuk, obrońca aktywistów i aktywistek, które pomagały na granicy, mówi wprost, że do więzienia będzie można trafić „za zwykłe humanitarne odruchy” [2]. Ministerstwo tłumaczy, że chodzi o „długofalowe i zorganizowane działania”. W zaproponowanym przepisie nie ma jednak o nich ani słowa! Adwokat Jarosław Jagura z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka ocenia: „Jest to wbrew wartościom, na których zasadza się nasza konstytucja” [3]. A jak mówi Radosław Baszuk, zmiana jest też sprzeczna z dyrektywą UE z 2002 roku. Póki co znamy propozycję, a nie ostateczną treść ustawy. Właśnie teraz nasz głośny sprzeciw może zmienić kształt projektu. Jeśli ustawa wyjdzie z proponowanym zapisem, będzie dużo trudniej ją zmienić. W wolnym, demokratycznym państwie obywatele nie mogą bać się, że za pomoc drugiemu człowiekowi trafią do więzienia. Podpisz apel i stań po stronie Konstytucji i podstawowych wartości Rzeczypospolitej razem z nami! [1] Pismo MSWiA z 9.10.2026 (DP-WL.0232.169.2026.JG), Rządowe Centrum Legislacji, projekt UD425 [2] Rząd chce nowych kar za pomoc migrantom. Więzienie niezależnie od intencji, Polsat News, 13.10.2026 [3] Jest to wbrew wartościom, na których zasadza się nasza konstytucja. Więzienie za pomoc migrantom. MSWiA chce surowo karać aktywistów na granicy, Rzeczpospolita, 13.10.2026
    3 551 z 4 000 Podpisy
    Utworzył(a) Akcja Demokracja
  • NASZ TROTYL, NASZA ODPOWIEDZIALNOŚĆ! Dość polskiego współudziału w ludobójstwie w Gazie!
    Dlatego my, niżej podpisani, żądamy od Rządu Rzeczypospolitej Polskiej: 1. Wprowadzenia pełnego embarga na obrót bronią i współpracę wojskową z Izraelem. Mimo rządowych deklaracji zaprzeczających bezpośredniej sprzedaży broni do Izraela, w latach 2024–2026 Polska wyeksportowała bezpośrednio do Izraela broń i amunicję o ujawnionej wartości co najmniej 1,96 mln zł oraz materiały wybuchowe i wyroby pirotechniczne za co najmniej 1,88 mln zł. Domagamy się wstrzymania obrotu bronią, amunicją, komponentami, materiałami wybuchowymi, technologiami i usługami wojskowymi, w tym tranzytu, transportu i obsługi logistycznej. Zakaz powinien obejmować także dostawy pośrednie, jeżeli Izrael jest końcowym użytkownikiem albo istnieje poważne ryzyko, że uzbrojenie do niego trafi. Polska jako strona Konwencji o ludobójstwie ma obowiązek aktywnie zapobiegać tej zbrodni i rozliczać jej sprawców. Według Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości (MTS) obowiązek powstaje, gdy państwo wie lub powinno wiedzieć o poważnym ryzyku ludobójstwa, i wymaga wykorzystania wszystkich rozsądnie dostępnych środków – czyli przynajmniej od stycznia 2024, gdy MTS potwierdził ryzyko ludobójstwa w Strefie Gazy. W kwietniu 2024 r. MTS wskazał na znaczenie tego obowiązku także w kontekście transferów uzbrojenia i ryzyka jego użycia z naruszeniem Konwencji lub międzynarodowego prawa humanitarnego. 2. Natychmiastowego zatrzymania dostaw polskiego trotylu, który może zostać wykorzystany do produkcji amunicji dla Izraela. Stany Zjednoczone nie mają własnej produkcji trotylu, a polskie dostawy pokrywają około 90% ich zapotrzebowania. Polski trotyl jest kluczowym składnikiem produkowanych w USA bomb serii Mk 80 i pocisków artyleryjskich 155 mm, przekazywanych Izraelowi w dziesiątkach tysięcy sztuk. W pierwszych dziewięciu miesiącach ludobójstwa USA przekazały Izraelowi co najmniej 14 tys. bomb Mk 84 ważących blisko tonę; w niespełna rok Izrael zrzucił na mniejszą od Warszawy Gazę około 30 tys. bomb jednotonowych, a w pierwszych siedmiu tygodniach ostrzelał ją 90 tys. pocisków artyleryjskich. Domagamy się zatrzymania dostaw bezpośrednich i eksportu do państw trzecich, w tym USA, jeżeli trotyl służy tam do produkcji uzbrojenia dla Izraela. Kontrola musi obejmować rzeczywiste przeznaczenie materiału i dalszy łańcuch dostaw. „Jeżeli polski trotyl trafia do łańcucha produkcji bomb używanych w Gazie, to Polska nie jest poza tym, co się dzieje. Dla mnie jest w to włączona”  — Ramzi Al Juiadi, Palestyńczyk z Gazy, związany z Polską od lat 80. 3. Zamknięcia luki prawnej dotyczącej eksportu trotylu i objęcia go skutecznym systemem kontroli. Czysty trotyl został wyłączony z wykazu uzbrojenia i nie znajduje się ani na polskiej, ani na unijnej liście produktów podwójnego zastosowania wymagających standardowego zezwolenia eksportowego. Domagamy się objęcia jego eksportu obowiązkiem uprzedniego zezwolenia oraz badania przeznaczenia materiału, końcowego użytkownika uzbrojenia i ryzyka wykorzystania go do ludobójstwa, zbrodni przeciwko ludzkości, zbrodni wojennych lub innych poważnych naruszeń prawa humanitarnego. 4. Rzetelnego i niezależnego zbadania odpowiedzialności za dostawy polskiego trotylu. 26 czerwca 2026 r. międzynarodowe organizacje praw człowieka: Hind Rajab Foundation, International Federation fo Human Rights i European Legal Support Center złożyły na podstawie raportu „Brakujący składnik: polski trotyl”, zawiadomienie o podejrzeniu pomocnictwa do ludobójstwa i innych zbrodni międzynarodowych przez osoby związane z Nitro-Chemem. Dotyczy ono bezpośrednich dostaw materiałów wybuchowych do Izraela oraz wykorzystania polskiego TNT w USA do produkcji amunicji, która mogła być następnie przekazywana Izraelowi. Domagamy się rzetelnego, niezależnego i wolnego od nacisków politycznych oraz wpływu interesów sektora zbrojeniowego zbadania wszystkich okoliczności wskazanych w zawiadomieniu.  „Jedna z tych bomb została zrzucona na dom moich bliskich, sąsiadów — zabili 13 osób, w większości małe dzieci, a moja rodzina i ja zostaliśmy przysypani gruzami […] Chcemy wiedzieć, czy polski trotyl był użyty do produkcji bomby, którą na nas zrzucono. Domagamy się więc rzetelnego śledztwa”  — Amjad Agha, Palestyńczyk z Gazy, obywatel Polski, ocalały z ludobójstwa. 5. Pełnej remediacji skażonych terenów w Bydgoszczy i ochrony mieszkańców przed skutkami produkcji trotylu. Domagamy się sfinansowania przez Skarb Państwa kompleksowego przebadania i likwidacji zanieczyszczeń po dawnych Zakładach Chemicznych ZACHEM – Ciech (Qemetica) oraz obszarów migracji zanieczyszczeń; publicznego monitoringu wód, gleby i powietrza; niezależnej kontroli ścieków Nitro-Chemu obejmującej TNT, DNT i inne nitrozwiązki; oraz badań zdrowotnych i epidemiologicznych mieszkańców bydgoskiego osiedla Łęgnowo Wieś i terenów przyległych. Społeczność lokalna powinna mieć udział w decyzjach i dostęp do pełnej o informacji o remediacji. Planowana rozbudowa produkcji trotylu powinna podlegać kompleksowemu i jawnemu nadzorowi środowiskowemu. 6. Skutecznej ochrony mieszkańców Gdańska przed ryzykiem transportu materiałów wybuchowych. Mieszkańcy Gdańska, szczególnie Nowego Portu i obszarów przy trasach transportowych i infrastrukturze portowej, nie powinni być narażani na możliwe do uniknięcia ryzyko regularnego transportu dużych ilości trotylu. Domagamy się przeglądu zasad bezpieczeństwa, tras transportu i procedur awaryjnych oraz ograniczenia do minimum przewozu materiałów wybuchowych przez obszary zamieszkane. Ochrona życia i zdrowia mieszkańców musi mieć pierwszeństwo przed wygodą logistyczną przedsiębiorstw. Polska pokazała po rosyjskiej napaści na Ukrainę, że poważne naruszenia prawa międzynarodowego wymagają konkretnych reakcji państw trzecich - sankcji, ograniczenia relacji handlowych, politycznych i dyplomatycznych oraz stanowczych działań na rzecz pociągnięcia do odpowiedzialności sprawców zbrodni. Stosowanie prawa międzynarodowego nie może być wybiórcze. Odmawiając wszczęcia postępowania w sprawach dotyczących izraelskich zbrodni, nasze państwo przyczynia się nie tylko do rozkładu porządku prawnomiędzynarodowego, ale również osłabia fundamenty polskiej demokracji, w tym praworządność, wolność słowa i niezależność wymiaru sprawiedliwości.  Dość polskiego współudziału w zbrodniach międzynarodowych! Nasz trotyl, nasza odpowiedzialność!
    1 036 z 2 000 Podpisy
    Utworzył(a) Embargo Teraz!
  • Koncesja to nie prezent. Rozliczcie Telewizję Republika
    Koncesja na nadawanie w telewizji naziemnej jest przywilejem od państwa. Nadawca dostaje miejsce na multipleksie, czyli kawałek wspólnego i ściśle reglamentowanego dobra, i w zamian zobowiązuje się do spełnienia określonych warunków. Jeden zapisano w art. 18 ust. 1 ustawy o radiofonii i telewizji: audycje nie mogą zawierać treści nawołujących do nienawiści lub dyskryminujących, między innymi ze względu na narodowość, pochodzenie etniczne, religię czy orientację seksualną. Drugi jest znacznie prostszy: za koncesję płaci się w terminie. Telewizja Republika ma kłopot z jednym i z drugim. W 2025 roku żaden nadawca nie dostał od KRRiT tylu decyzji karnych co Republika. Było ich dziesięć, na łączną kwotę 157,5 tys. zł, między innymi za treści nawołujące do nienawiści lub przemocy. W tym samym roku w sprawach o brak obiektywizmu, stronniczość i niewystarczającą różnorodność opinii Rada wszczęła wobec tej stacji 77 postępowań, wobec Telewizji Polskiej 62, wobec TVN 22, a wobec Polsatu 16. W pierwszym półroczu 2026 do KRRiT wpłynęło 1485 skarg i wszczęto 197 postępowań wyjaśniających, a Republika znalazła się wśród stacji, których dotyczyło ich najwięcej. 30 lipca 2026 roku na antenie Republiki poszła „Ballada o Ukraińcu”, teledysk wygenerowany przez sztuczną inteligencję, w którym o mieszkających w Polsce Ukraińcach mówi się jak o pasożytach i sugeruje się ich wywózkę. W styczniu 2024 roku w studiu tej samej stacji publicysta proponował czipowanie migrantów jak psów albo tatuowanie im numerów na przedramieniu, a inny gość mówił o barakach dla migrantów w Auschwitz, na Majdanku i w Treblince. Za część takich audycji stacja dostała mandaty po kilkanaście tysięcy złotych, zapłaciła je i nadaje dalej. Do tego dochodzą pieniądze. 1 września 2026 minął termin wpłaty kolejnej raty za koncesję naziemną, 2 043 718,10 zł. Przelewu nie było. Stacja uruchomiła na wizji zbiórkę i w dziewięć godzin zebrała od widzów około dwóch milionów złotych. KRRiT policzyła, że po tej wpłacie zostało jeszcze ponad 180 tysięcy złotych odsetek. To drugi rok z rzędu, kiedy rata spływa po terminie. Senat, odrzucając 8 lipca 2026 roku sprawozdanie KRRiT, wymienił wśród zarzutów brak reakcji na skargi dotyczące treści mogących stanowić mowę nienawiści oraz „niewystarczające egzekwowanie obowiązku terminowego uiszczania opłat koncesyjnych, w szczególności wobec nadawcy TV Republika”. Wierzymy, że wolność słowa obejmuje także poglądy, które są obce naszym wartościom i przekonaniom. Prosimy o wyegzekwowanie zakazu, który stoi w ustawie od lat i dotyczy treści odczłowieczających ludzi ze względu na narodowość, pochodzenie czy wyznanie. Rada dostała do tego narzędzia i obowiązek. Koncesja Republiki w 5 minut Czego dokładnie żądamy od KRRiT? Żeby Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji rozpatrzyła zaległe skargi na audycje Republiki, wyegzekwowała zaległą opłatę koncesyjną z odsetkami, zbadała, czy nadawca nadal spełnia warunki koncesji, i opublikowała liczbę skarg na stację z ostatnich dwóch lat. O odebranie koncesji ani zamknięcie stacji apel nie prosi. Co mówi prawo? Według art. 18 ust. 1 ustawy o radiofonii i telewizji audycje „nie mogą zawierać treści nawołujących do nienawiści lub przemocy lub dyskryminujących”. W 2025 roku KRRiT dwa razy nałożyła na Republikę karę 40 tys. zł za emisję takich treści (sprawozdanie Rady za 2025 rok). Art. 38 nakazuje cofnąć koncesję między innymi wtedy, gdy „nadawca rażąco narusza warunki określone w ustawie lub w koncesji”, i apel prosi, żeby Rada zbadała, czy tak jest. Czy to nie jest cenzura? Art. 54 ust. 2 Konstytucji zakazuje cenzury prewencyjnej i w tym samym przepisie stanowi: „Ustawa może wprowadzić obowiązek uprzedniego uzyskania koncesji na prowadzenie stacji radiowej lub telewizyjnej”. Apel dotyczy zakazu z art. 18 ust. 1, który obowiązuje każdego nadawcę, i skarg na audycje już wyemitowane. Od kar KRRiT nadawca może odwołać się do sądu. Dlaczego Republika, a nie TVN albo TVP? Ustawa obowiązuje wszystkich nadawców, a apel prosi, żeby wobec Republiki stosować ją tak samo jak wobec innych. W 2025 roku w sprawach o brak obiektywizmu i stronniczość Rada wszczęła 77 postępowań wobec Republiki, 62 wobec TVP w likwidacji, 22 wobec TVN i 16 wobec Polsatu (sprawozdanie KRRiT za 2025 rok). KRRiT jest upolityczniona. Po co do niej pisać? Bo nadzór nad nadawcami Konstytucja powierza właśnie jej: według art. 213 ust. 1 Rada „stoi na straży wolności słowa, prawa do informacji oraz interesu publicznego w radiofonii i telewizji”. Senat i Sejm odrzuciły sprawozdanie Rady za 2025 rok, ale prezydent nie potwierdził wygaśnięcia kadencji jej członków, więc Rada działa dalej. Przecież Republika zapłaciła za koncesję? Tegoroczną ratę, 2,04 mln zł z terminem 1 września, stacja wpłaciła po terminie, z pieniędzy zebranych od widzów. Według Bankier.pl z 14 września 2026 roku z dokumentów KRRiT wynika, że stacja „ma do zapłacenia jeszcze ponad 180 tys. zł”, a Tomasz Sakiewicz twierdzi, że zapłacono wszystko. Kto stoi za apelem? Przede wszystkim ponad 6 tysięcy osób, które go podpisały. Apel zorganizowała Akcja Demokracja, fundacja i organizacja pożytku publicznego, która prowadzi platformę naszademokracja.pl. Działamy niezależnie od każdej władzy i korporacji, a platforma jest finansowana z darowizn jej użytkowniczek i użytkowników. Apel ruszył 18 września 2026 roku.
    6 275 z 7 000 Podpisy
    Utworzył(a) Akcja Demokracja
  • Radosław Piesiewicz do dymisji!
    27 sierpnia Radosław Piesiewicz został zatrzymany przez CBZC i przewieziony na przesłuchanie do prokuratury w związku z aferą Zondacrypto. Śledztwo dotyczy podejrzeń oszustwa na szkodę klientów giełdy kryptowalut i prania pieniędzy. Według doniesień mediów prezes PKOl miał przyjąć od szefa giełdy prezenty warte około 200 tys. zł, w tym luksusowy zegarek. Dymisji żądają minister sportu i ponad 50 związków sportowych. Mimo to Piesiewicz odmawia odejścia i zapowiada, że będzie ubiegał się o kolejną kadencję. Nie przesądzamy wyników śledztwa. Ale osoba kierująca Polskim Komitetem Olimpijskim musi być poza wszelkim podejrzeniem. Sport to zaufanie i uczciwe reguły. Dlatego żądamy dymisji.
    2 973 z 3 000 Podpisy
    Utworzył(a) Akcja Demokracja
  • Stop wycince - tak dla Parku !
    Naszym zdaniem  park z  zapleczem usługowo-kulturalnym  będzie rozsądną inwestycją w zdrowie  i integrację mieszkańców, klimat lokalny i estetykę okolicy, a proponowany ogród botaniczny lub arboretum mogą stać się atrakcją przyciągającą mieszkańców sąsiednich miejscowości.  Należy  pamiętać, że Jastrzębie-Zdrój znalazło się na 8 miejscu (spośród 858 europejskich miast) w rankingu  Barcelona Institute for Global Heath (ISGlobal)  dotyczącym liczby przedwczesnych zgonów spowodowanych zanieczyszczeniem powietrza. Drzewa oczyszczają i chłodzą powietrze.
    636 z 800 Podpisy
    Utworzył(a) Stowarzyszenie Wzrastaj
  • Nie dla komunikacyjnego paraliżu Karłowic-petycja w sprawie lex deweloper na ul. Długosza
    Karłowice już dziś mają poważny problem komunikacyjny. Planowana inwestycja przy ul. Jana Długosza 41–47 ma obejmować około 265 mieszkań, a więc stanie się kolejnym dużym generatorem codziennego ruchu samochodowego w miejscu, które już obecnie ma bardzo ograniczoną przepustowość. Problem nie dotyczy wyłącznie mieszkańców najbliższego budynku. Skutki zwiększenia ruchu mogą odczuć mieszkańcy całych Karłowic, Różanki, Sołtysowic oraz wszyscy korzystający z ul. Jana Długosza, al. Boya-Żeleńskiego, ul. Czajkowskiego, Miechowity i rejonu al. Kromera. Już dziś w tym układzie występują dwa poważne wąskie gardła: •  jednopasmowy przejazd pod wiaduktem kolejowym na al. Boya-Żeleńskiego, gdzie ruch odbywa się wahadłowo;  •  przejazd kolejowy z rogatkami na ul. Czajkowskiego.  Do tego dochodzi ruch generowany przez Akademię Wojsk Lądowych, szkoły i przedszkola, zajezdnię autobusową DLA, istniejącą zabudowę mieszkaniową oraz liczne obiekty handlowe i usługowe, w tym duże sklepy przy ul. Długosza. Problemy komunikacyjne tego rejonu nie są nowe. Korki pod wiaduktem na Boya-Żeleńskiego były publicznie opisywane już wiele lat temu, a podstawowe ograniczenie przepustowości do dziś nie zostało usunięte. Przebudowa wiaduktu planowana jest dopiero w kolejnych latach. Tymczasem do istniejącego, przeciążonego układu ma zostać dołożony ruch związany z setkami nowych mieszkańców, gośćmi, dostawami, kurierami. Nie wystarczy stwierdzić, że inwestycja znajduje się blisko tramwaju czy autobusów. Transport publiczny również porusza się w tym samym przeciążonym układzie drogowym, a dodatkowy ruch może oznaczać większe opóźnienia autobusów, trudniejszy wyjazd pojazdów z zaplecza DLA oraz dalsze pogorszenie sprawności komunikacji zbiorowej. Istotne są również skutki środowiskowe. Więcej samochodów oraz dłuższe postoje w korkach oznaczają potencjalnie większy hałas, emisje komunikacyjne i dalsze pogorszenie warunków życia mieszkańców. Dlatego wpływ inwestycji powinien zostać oceniony nie tylko poprzez sam zjazd z działki, ale w odniesieniu do całego powiązanego układu drogowego i rzeczywistych warunków występujących w godzinach szczytu. Nie jesteśmy przeciwni rozwojowi Karłowic ani samej zabudowie tego terenu. Uważamy jednak, że rozwój musi być odpowiedzialny i dostosowany do możliwości istniejącej infrastruktury. Nie chcemy, aby najpierw powstała bardzo duża inwestycja, a dopiero później Miasto przez kolejne lata próbowało rozwiązywać problemy, które można przewidzieć już dziś. Dlatego potrzebna jest rzetelna, niezależna ocena oddziaływania inwestycji - zarówno w procedurze dotyczącej jej lokalizacji, jak i w postępowaniu środowiskowym. Najpierw rzeczywista analiza i konkretne rozwiązania komunikacyjne. Dopiero potem decyzja o tak dużej inwestycji.
    545 z 600 Podpisy
    Utworzył(a) Mateusz Cuske
  • Wykreślmy „znieważenie prezydenta" z kodeksu karnego
    Każda głośna sprawa, której dotyczy znieważenie Prezydenta, jeszcze bardziej naraża na śmieszność zarówno głowę państwa, jak i polskie państwo, jednocześnie tworząc efekt mrożący i uderzając w wolność słowa i ekspresji.  Radny powiatowy z Radomska usłyszał zarzut karny za udostępnienie na Facebooku mema z Shrekiem i Fioną - bohaterami popularnej bajki. W sprawie mema powstała 72-stronicowa opinia biegłego, opłacona z naszych podatków. Podejrzanemu grożą 3 lata pozbawienia wolności. Uważamy, że to nie wypadek przy pracy, tylko naturalna konsekwencja istnienia art. 135 § 2. Dlaczego należy go usunąć?  → Ogranicza prawo do tworzenia satyry i uderza w wolność słowa. Prawo do żartowania z władzy to sól demokracji. Europejski Trybunał Praw Człowieka orzekał już dwukrotnie — w sprawie Francji (2013) i Turcji (2021) — że szczególna karna ochrona głowy państwa narusza wolność wypowiedzi. Francja po przegranej w Strasburgu wykreśliła swój przepis. Polska wciąż trzyma swój. → Przepis dzieli nas na obywateli dwóch kategorii, a Prezydenta traktuje jak japońskiego cesarza w czasach, gdy był uznawany za Boga. Za znieważenie zwykłego człowieka grozi rok pozbawienia wolności, ale sprawę trzeba wnieść samemu. Za znieważenie najpotężniejszej osoby w państwie — 3 lata więzienia, a prokuratura ściga z urzędu. Im więcej masz władzy, tym mocniej chroni cię prawo. To odwrócenie sensu sprawiedliwości. → Marnuje prokuraturę i nasze pieniądze. Śledczy, biegli i sądy zajmują się memami, zamiast realnymi przestępstwami.  → Nie chroni nawet prezydenta. Zarzuty za mema nie zatrzymały drwin — wywindowały „Shreka" do numeru 1 polskich trendów na portalu X. Powaga urzędu bierze się ze sposobu jego sprawowania, nie z paragrafu. Nie jest to postulat wymierzony w tego czy innego prezydenta. Uchylenie art. 135 § 2 proponował już rząd w 2007 roku, a dziś czołowi karniści mówią o sprawie mema jednoznacznie — przestępstwa nie było (prof. Mikołaj Małecki). Mimo to przepis wciąż wisi nad debatą publiczną i mrozi ją samym swoim istnieniem. Wolność słowa nie może być przywilejem! Podpisz apel — wykreślmy art. 135 § 2 z kodeksu karnego.
    4 960 z 5 000 Podpisy
    Utworzył(a) Akcja Demokracja
  • Stop upokorzeniom w komunikacji! Stała ulga dla osób z niepełnosprawnościami i opiekunów.
    1. Osobista historia i bariery psychologiczne (Godność i prywatność) Każda rutynowa kontrola biletów w pociągu czy autobusie przy obecnych przepisach drastycznie narusza prawo do intymności. Jako młoda osoba z niepełnosprawnością regularnie doświadczam sytuacji, w których muszę głośno tłumaczyć się obcej osobie (konduktorowi lub kierowcy) z planów zdrowotnych na oczach całego przedziału czy autobusu. Przymus publicznego wyciągania sterty dokumentów medycznych, kart informacyjnych czy skierowań lekarskich buduje poczucie niższości i stygmatyzuje. System z góry traktuje pasażera z niepełnosprawnością jak potencjalnego oszusta, który w przestrzeni publicznej musi bez przerwy udowadniać swój stan zdrowia. To rodzi ogromny, paraliżujący stres przed każdą podróżą. 2. Absurd "ulg celowych" i niszczenie więzi rodzinnych Obecne przepisy wysyłają do nas nieludzki komunikat: masz prawo do zniżki tylko wtedy, gdy realizujesz przykry obowiązek – leczysz się lub uczysz. Jeśli ta sama osoba z niepełnosprawnością chce pojechać dokładnie tą samą trasą autobusową lub kolejową, ale w celu odwiedzenia rodziców lub spędzenia weekendu z ukochaną babcią, państwo odmawia jej wsparcia. Spotkanie z najbliższymi jest kluczowym źródłem siły psychicznej i elementem integracji, tymczasem system traktuje je jak nieuzasadniony luksus i nakłada barierę ekonomiczną (bilet 100%). Wyjazd z domu nie może wiązać się z lękiem przed tym, czy cel podróży zostanie uznany przez przewoźnika. 3. Realia ekonomiczne: Niepełnosprawność nie znika po 26. roku życia Ograniczenie wyższych ulg przejazdowych do 26. roku życia (o ile dana osoba studiuje) całkowicie ignoruje rzeczywistość. Niepełnosprawnym jest się przez całe życie. Obecny system drastycznie różnicuje wsparcie po przekroczeniu wieku edukacyjnego – o ile osoby ze znacznym stopniem niepełnosprawności zachowują część częściowych uprawnień, o tyle osoby z umiarkowanym oraz lekkim stopniem po ukończeniu nauki zostają niemal całkowicie pozbawione ustawowych zniżek w transporcie krajowym. Nawet jeśli podejmiemy pracę i staramy się być w pełni produktywnymi członkami społeczeństwa, nasze koszty stałe są nieporównywalnie wyższe niż u osób zdrowych: to dożywotnie wydatki na leki, rehabilitację oraz ciągłe kupowanie, naprawianie i dostosowywanie technologii czy sprzętu asystującego. Co więcej, w poszukiwaniu specjalistycznego leczenia często musimy podróżować do odległych szpitali. Państwo nie zwraca nam kosztów za noclegi i pokoje, które musimy tam opłacić na czas procedur medycznych. Stała, dożywotnia ulga 78% na sam transport kolejowy i autobusowy to jedyny sposób, byśmy mogli realnie zaoszczędzić na dojazdach. 4. Rola opiekuna jako konieczność techniczna, a nie kaprys Dla wielu osób z niepełnosprawnościami obecność drugiego człowieka jest warunkiem koniecznym do jakiejkolwiek mobilności. Opiekun pomaga odnaleźć się na skomplikowanym dworcu, asystuje podczas podróży, opiekuje się pacjentem w szpitalu i zabezpiecza jego powrót do domu np. po ciężkich zabiegach chirurgicznych. Taka osoba jedzie z nami wyłącznie po to, by dać nam fizyczne i sensoryczne wsparcie, wyręczając w tym państwowy system opieki. Choć polskie prawo przewiduje ulgę dla przewodników osób ze znacznym stopniem niepełnosprawności, system pozostaje całkowicie ślepy na potrzeby osób z umiarkowanym oraz lekkim stopniem. Osoby te, mimo braku formalnego zapisu o całkowitej niesamodzielności, w realiach wielkich węzłów przesiadkowych czy sytuacji kryzysowych krytycznie potrzebują asysty – tymczasem ich opiekunowie nie mają obecnie prawa do żadnej zniżki (0%). Z kolei w przypadku dzieci i młodzieży formalna ulga 78% dla opiekuna staje się fikcją poza sztywno określoną trasą dom-szkoła lub dom-lekarz. Poza tym schematem asystent jest karany finansowo pełną ceną biletu za to, że umożliwia podopiecznemu normalne życie. Sytuacja, w której człowiek niosący realną pomoc jest obciążany finansowo za to, że umożliwia nam dotarcie do celu, jest rażąco niesprawiedliwa. Domagamy się wprowadzenia ulgi na poziomie minimum 78% dla jednego opiekuna na stałych zasadach (bez względu na trasę, wiek podopiecznego i cel wyjazdu) dla osób z każdym stopniem niepełnosprawności wymagającym wsparcia, przy jednoczesnym bezwzględnym zachowaniu wszelkich już istniejących, dalej idących uprawnień i wyższych zniżek (np. 95% dla przewodników osób niewidomych i ze znacznym stopniem). 5. Przepisy sprzed trzech dekad – czas na modernizację anachronizmu Fundamentem prawnym obecnego systemu jest Ustawa o uprawnieniach do ulgowych przejazdów z 1992 roku. Przepisy te powstawały w zupełnie innych realiach społeczno-gospodarczych, kiedy nie istniały systemy cyfrowe, aplikacja mObywatel, a model wsparcia opierał się na archaicznym, czysto medycznym podejściu: „państwo pomaga tylko wtedy, gdy obywatel jedzie do lekarza”. Przez ponad trzy dekady Polska wykonała gigantyczny skok cywilizacyjny i podpisała Konwencję ONZ o prawach osób niepełnosprawnych, która nakazuje państwu zapewniać nam pełną mobilność i niezależność na jej własnych warunkach i po przystępnej cenie. Utrzymywanie prawa opartego na filozofii z początku lat 90. jest jawnym anachronizmem. Ta ustawa wymaga gruntownego odświeżenia i dostosowania do współczesnych standardów godnościowych. 6. Biurokratyczny absurd i redundancyjność systemu Państwo Polskie posiada już wyspecjalizowane organy (Powiatowe Zespoły ds. Orzekania o Niepełnosprawności), które na podstawie szczegółowej dokumentacji medycznej wydały nam oficjalne dokumenty: Legitymacje Osoby Niepełnosprawnej. Fakt występowania barier zdrowotnych został już raz formalnie stwierdzony. Wymóg, aby pracownicy spółek kolejowych i firm autobusowych wtórnie weryfikowali ten fakt na podstawie „celowości” podróży, sztywno wyznaczonych tras i papierowych zaświadczeń z przychodni, jest jawnym absurdem administracyjnym. Zasada „jednego dokumentu” (Legitymacji Osoby Niepełnosprawnej w formie fizycznej lub w aplikacji mObywatel) jako jedynej podstawy do ulgi 78% dla nas i dla wskazanego przez nas opiekuna na całe życie to jedyny sprawiedliwy kompromis. Zdejmuje on z konduktorów i kierowców autobusów obowiązek pracy jako „orzecznicy medyczni” oraz kontrolerzy naszych celów życiowych, likwiduje kolejki i konflikty przy kasach oraz u kierowców, a osobom z niepełnosprawnościami przywraca podmiotowość, pełną anonimowość oraz równe szanse na normalne funkcjonowanie w społeczeństwie.
    33 z 100 Podpisy
    Utworzył(a) Julian Biłas
  • Order Zełeńskiego: nie wbijajmy klina między Polskę a Ukrainę
    W kwietniu 2022 roku Prezydent RP, Andrzej Duda, nadał Order Orła Białego, Prezydentowi Ukrainy, Wołodymyrowi Zełeńskiemu. "Nie ma wątpliwości, że jesteś, Wołodymyrze Zełenski, wyjątkowy. Trudno ukryć łzy wzruszenia, obserwując Twoją służbę wobec ojczyzny. Nie porzuciłeś ani Ukrainy, ani swoich rodaków. Jesteś wzorem przywódcy państwa i narodu" - mówił Duda podczas wręczania odznaczenia [1]. Nie ma wątpliwości co do tego, że postawa Zełeńskiego w pierwszych dniach po ataku Rosji na Ukrainę i rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji przyczyniła się do przetrwania Ukrainy, powstrzymania Putina, a Europę i Polskę uratowała przed szybkim rozlaniem się konfliktu na kolejne kraje. Nie ma wątpliwości co do tego, że ukraińska armia walcząc, broni nie tylko granic samej Ukrainy, ale i Europy. Płacąc za to gigantyczną cenę, płacąc śmiercią setek tysięcy osób, ciągłym poczuciem zagrożenia, niepewnością jutra. Order Orła Białego był nadawany wielu osobom, które w dzisiejszym kontekście nigdy nie powinny go otrzymać, chociażby Gerhard Schröder - były kanclerz Niemiec, przez lata na żołdzie Gazpromu. Zełeński jest przykładem przywódcy, którego dzielność i odwaga zadziwiły świat. I choć nasza ocena historii jest inna niż ta, która dziś przebija się w państwie ukraińskim, to nie zapominajmy, za co Prezydent Ukrainy order otrzymał. [1] Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełeński odznaczony Orderem Orła Białego, Gazeta Prawna, 5.04.2022 r.
    3 876 z 4 000 Podpisy
    Utworzył(a) Akcja Demokracja
  • W obronie wolności zgromadzeń! Obywatelki i obywatele solidarnie z Jackiem Wiśniewskim.
    Sprawa Jacka Wiśniewskiego to nie tylko kwestia zagrożenia dla jednej osoby – to test dla polskiej praworządności i wolności obywatelskich. Oto dlaczego musimy działać: Zarzuty oparte na art. 58 ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych budzą poważne wątpliwości. Jeśli zgromadzenie z okazji Dnia Niepodległości Ukrainy, objęte patronatem instytucji publicznych i przedstawicieli władz, może zostać po fakcie uznane za „imprezę masową”, oznacza to, że każdy organizator lub organizatorka pokojowego zgromadzenia obywatelskiego może w przyszłości stanąć przed podobnymi zarzutami. Ale jest w tej sprawie jeszcze jeden, szczególnie niepokojący wymiar. To nie była dowolna uroczystość. To były obchody Dnia Niepodległości Ukrainy – państwa walczącego o przetrwanie wobec rosyjskiej agresji. Zgromadzenie Polek i Polaków, będące wyrazem solidarności z narodem, który od ponad trzech lat broni swojej wolności, bezpieczeństwa Europy i podstawowych wartości demokratycznych. Dlatego nie sposób uniknąć pytań. Czy jest to próba wywołania efektu mrożącego wobec organizacji wspierających Ukrainę i ukraińską diasporę w Polsce? Czy państwo polskie chce wysłać sygnał, że działalność solidarnościowa może skończyć się postępowaniem karnym? Czy jest to ostrzeżenie skierowane do wszystkich aktywistów i aktywistek obywatelskich: uważajcie, bo nawet jeśli działacie legalnie, po czasie możecie zostać oskarżeni? Po latach walki o przywrócenie praworządności nie po to szliśmy do urn wyborczych, aby obserwować, jak organy państwa podejmują działania budzące skojarzenia z praktykami, przeciwko którym przez lata protestowaliśmy. Nie po to broniliśmy wolności zgromadzeń, aby dziś organizatorzy legalnych zgromadzeń obywatelskich żyli w obawie przed prokuratorem. Przez osiem lat rządów PiS tysiące demonstracji organizowanych przez opozycję odbywały się w warunkach politycznej presji. Dziś oczekujemy od demokratycznych władz przywracania najwyższych standardów państwa prawa, a nie działań, które mogą wywoływać efekt mrożący wobec aktywności obywatelskiej.
    3 713 z 4 000 Podpisy
    Utworzył(a) Obywatele RP i Akcja Demokracja
  • Obywatelskie wotum nieufności wobec Wiceministra Duszczyka
    Polki i Polaków do urn w 2023 roku popchnęły wartości i dziejowa chęć zmiany. Prowadziła nas złość na systemowe demolowanie państwa prawa, demontaż sądownictwa i cyniczne odciąganie nas od wspólnoty europejskiej. Szliśmy po odzyskanie godności państwa i jego obywatelek i obywateli, przywrócenie pełnej praworządności i powrót do Europy, która przestrzega wspólnych wartości. Działania Wiceministra Duszczyka stoją w rażącej sprzeczności z tym mandatem. Zdrada idei: „Zero śmierci na granicy”: To było flagowe hasło Ministra Duszczyka w chwili obejmowania urzędu. Zamiast jego realizacji, otrzymaliśmy poszerzenie strefy buforowej, które służy utrudnieniu społeczeństwu, medykom, organizacjom humanitarnym i mediom dostępu do rzetelnej informacji i monitorowania dramatu ludzkiego, który odbywa się pod egidą państwa. Architektura bezprawia: Jako główny architekt polityki migracyjnej, Maciej Duszczyk odpowiada za akty prawne i strategie, które zamiast cywilizować procedury i przywracać praworządność, wprowadzają dziś chaos, w opinii autorytetów prawnych łamią polskie i unijne prawo oraz sankcjonują przemoc systemową. Demontaż prawa do azylu: Minister Duszczyk odpowiada za ustawę zawieszającą prawo do azylu. Akt wprost uderzający w Art. 56 Konstytucji RP, co potwierdziło m.in. Biuro Legislacyjne Senatu. Sprzeciwiamy się praktyce seryjnego wydawania kolejnych rozporządzeń zawieszających prawa człowieka, co w naszej ocenie stoi w jaskrawej sprzeczności z deklaracjami, jakoby mechanizmy te miały służyć sytuacjom nadzwyczajnym. Dziś te mechanizmy wymierzone są w najsłabszych: kobiety w ciąży, osoby z niepełnosprawnościami oraz nieletnich, którzy są wywożeni do lasu lub zawracani na przejściach granicznych bez żadnej procedury. Zagrożenie zdrowia i życia uchodźców z Ukrainy: To on odpowiada za ustawę wygaszającą prawo do leczenia uchodźców wojennych z Ukrainy. Przez te decyzje osoby starsze, chore na raka i z niepełnosprawnościami znalazły się, wbrew obowiązującej  dyrektywie UE, w dramatycznej sytuacji zagrożenia zdrowia i życia. To akt rażącego niehumanitaryzmu wobec tych, którym obiecywaliśmy solidarność. Detencja dzieci: To pod nadzorem Ministra Duszczyka usankcjonowano przepisy, na mocy których, wbrew Konwencji Praw Dziecka, dzieci uchodźcze pozbawione opieki dorosłych są zamykane za kratami w zamkniętych ośrodkach strzeżonych. Taka polityka hańbi standardy państwa demokratycznego. Dlaczego nie możemy milczeć: Sprzeciwiamy się budowaniu rasistowskiej, fundamentalistycznej atmosfery strachu i nienawiści wobec migrantek i migrantów w polskim społeczeństwie i wykorzystywaniu jej do bieżącej gry politycznej. Sprzeciwiamy się zmuszaniu polskich funkcjonariuszy do działań, które w naszej ocenie stanowią łamanie prawa i etyki munduru. Sprzeciwiamy się podważaniu dorobku społeczeństwa obywatelskiego oraz uderzaniu w zaangażowanie obywatelek i obywateli działających w ramach organizacji społecznych. Domagamy się bezwzględnego stosowania przepisów Konstytucji, polskiego prawa, wyroków sądów oraz traktatów międzynarodowych, które Polska ratyfikowała. Nie da się budować bezpiecznego i europejskiego państwa prawa na fundamencie przemocy, hańbienia Konstytucji i łamania umów z Unią Europejską. Działając dalej w ten sposób, jakie społeczeństwo i jaki kraj budujemy? Nasz honor, nasze wartości, nasze sumienia każą nam złożyć obywatelskie wotum nieufności. Domagamy się dymisji Macieja Duszczyka!
    2 849 z 3 000 Podpisy
    Utworzył(a) Kontakt AkcjaDemokracja