• Żądamy zachowania urzędu pełnomocnika_czki i KDO ds. przeciwdziałania wykluczeniom w Poznaniu
    Przypominamy, że Miasto Poznań jako sygnatariusz Karty Różnorodności jest zobowiązany do: · tworzenia atmosfery i kultury organizacyjnej, która zapewnia szacunek dla różnorodności, poprzez włączanie zarządzania różnorodnością, kwestii zarządzania wiekiem i równości płci do wszystkich adekwatnych polityk i procedur stosowanych w naszej organizacji; · wprowadzenia instytucjonalnych, wewnątrzzakładowych rozwiązań w celu rozwoju równego traktowania, w tym wskazania osoby lub zespołu koordynującego przeciwdziałanie dyskryminacji i mobbingowi w miejscu pracy; · wypracowania i wdrożenia polityki równego traktowania i zarządzania różnorodnością w miejscu pracy, ze szczególnym uwzględnieniem obszarów: rekrutacji, dostępu do szkoleń i awansów, wynagrodzeń, godzenia obowiązków zawodowych z życiem prywatnym i rodzinnym, ochrony przed mobbingiem oraz ochrony przed nieuzasadnionym zwolnieniem; · wprowadzenia monitoringu antydyskryminacyjnego oraz antymobbingowego, a także cyklicznej edukacji na temat przeciwdziałania dyskryminacji i mobbingowi, w celu podnoszenia świadomości i wiedzy na ten temat poprzez szkolenia, warsztaty i działania skierowane odpowiednio do wszystkich osób zatrudnionych, w tym w szczególności do kadry zarządzającej; · promowania i upowszechniania zarządzania różnorodnością w Polsce. Likwidacja stanowiska stoi w sprzeczności z tymi zasadami. Tylko zachowanie stanowiska pełnomocnika_czki oraz współpraca z organizacjami w ramach Komisji Dialogu Obywatelskiego gwarantuje realizację tych zobowiązań oraz przygotowanie gruntu pod przyjęcie Europejskiej Karty Równości Kobiet i Mężczyzn w Życiu Lokalnym zgodnie z deklaracjami wyborczymi Pana Prezydenta i Koalicji Obywatelskiej. Powołanie dotychczasowej Pełnomocniczki na nowe stanowisko ds. polityki równości i różnorodności w gabinecie Marszałka argumentowane jest m. in. bezwzględną koniecznością przestrzegania kwestii równości płci, przeciwdziałania dyskryminacji i wykluczania różnych grup społecznych w prezydenckich miastach Wielkopolski. W świetle tej argumentacji likwidacja analogicznego stanowiska w strukturze Miasta stoi w sprzeczności z celami rozwoju województwa wielkopolskiego jako regionu. W związku z powyższym, raz jeszcze apelujemy do Pana Prezydenta o utrzymanie niezależnej funkcji pełnomocnika_czki ds. równości i przeciwdziałania wykluczeniom oraz działającej przy nim Komisji Dialogu Obywatelskiego oraz do rozpisania otwartego konkursu na to stanowisko. Z wyrazami szacunku, Czas Kultury Fundacja BEZLIK Fundacja “Nie lękajcie się” Grupa Stonewall Fundacja Akceptacja Fundacja Trans-Fuzja Fundacja Feminoteka Stowarzyszenie Kongres Kobiet Fundacja na rzecz równości i emancypacji "STER" Stowarzyszenie Reformowanych Katolików Stowarzyszenie Lepszy Świat Nazywam Się Milliard/One Billion Rising Poznań Społeczna Inicjatywa Wyborcza Poznaniacy.info Łańcuch Światła Poznań Stowarzyszenie Inicjatywa Polska Poznań Razem Poznań Stowarzyszenie Prawo do Miasta Stowarzyszenie Urbanator Manifa Poznań Centrum Badań Migracyjnych Codziennik Feministyczny Black Venus Protest Stowarzyszenie Równość i Nowoczesność Poznańska Inicjatywa W Naszej Sprawie Poznańska Garażówka Fundacja Wyrównywania Szans “Pokolenia” Humans of Aleppo Toruński Strajk Kobiet Fundacja Aktywności Lokalnej Zespół Teatru Ósmego Dnia SLD Wielkopolska
    258 z 300 Podpisy
    Utworzył(a) Agnieszka Ziolkowska Picture
  • Ocalmy stanowisko Pełnomocnika Prezydenta Miasta Poznania ds. przeciwdziałania wykluczeniom
    Jesteśmy poważnie zaniepokojeni i zaniepokojone zapowiedzią likwidacji stanowiska Pełnomocnika Prezydenta Miasta Poznania ds. przeciwdziałania wykluczeniom opisaną przez "Gazetę Wyborczą" ("Była miejska urzędniczka Marta Mazurek z nową pracą u marszałka", poznan.wyborcza.pl, 20 listopada 2018 r.). Nie przekonuje nas tłumaczenie, że dotychczasowa Pełnomocniczka, Marta Mazurek, że będzie zajmowała się polityką równościową na poziomie wojewódzkim. Będzie to działanie fasadowe, jeśli w urzędzie miasta Poznania - i w każdym innym urzędzie miejskim - nie będzie miała swojego odpowiednika w postaci pełnomocnika ds. przeciwdziałania wykluczeniom. Niepokoi nas również brak jasnego określenia wizji tego, jak będzie wyglądać polityka równościowa prowadzona przez miasto. Uważamy to za poważne zagrożenie zarówno dla ciągłości działań podjętych przez Martę Mazurek w poprzedniej kadencji, jak i nowych inicjatyw, które odpowiadałyby na potrzeby i problemy grup zagrożonych wykluczeniem. Grupa Stonewall / poznańskie stowarzyszenie działające na rzecz osób LGBT+
    721 z 800 Podpisy
    Utworzył(a) Arek Kluk Picture
  • Pozwólmy niepełnosprawnemu chłopcu z Czeczenii zostać w Polsce!
    Z Czeczenii uciekli 7 lat temu. Czaborz miał niewiele ponad rok, nie siadał, nie mówił, nie reagował na świat zewnętrzny. Lekarze w Rosji rozkładali ręce i mówili, że taki pozostanie do końca swojego krótkiego życia. Na domiar złego pani Marina dowiedziała się, że bliżej nieznana jej rodzina zamierza zabić jej syna w ramach obyczajowego prawa krwawej zemsty za morderstwo przypisywane członkowi rodziny Czaborza. Według czeczeńskich obyczajów zemsty nie można dokonać na kobiecie ani dziecku, jednak w ogarniętej powojennym bezprawiem Czeczenii wiele się zmieniło – Marina przekonała się o tym na własnej skórze, gdy cudem udało jej się uchronić niespełna rocznego wówczas synka przed porwaniem mścicieli. Spakowała chłopca, uciekli do Polski i złożyli podanie o status uchodźcy. Polscy lekarze polecili specjalistów w Niemczech, którzy w ciągu 10-miesięcznego pobytu zrobili Czaborzowi trzy operacje. Dzięki nim chłopiec zaczął mówić, chodzić i odzyskał częściowo wzrok. Obecnie od trzech lat Czaborz uczy się w warszawskiej szkole, która przygotowała specjalny program pracy z nim. Mówi płynnie w trzech językach – po polsku, po czeczeńsku i po rosyjsku – oraz uczy się angielskiego. Pomaga też w tłumaczeniu na polski swoim starszym kolegom z Czeczenii oraz swojej mamie. Z powiększalnikiem czyta książki po polsku, a z pomocą naszej wolontariuszki Marysi – śmiga na rowerze. Wciąż często choruje i co pewien czas trafia do szpitala. A wieczorami opowiada o tym, że boi się zombi, które mogą nadejść z Rosji do Polski. Pani Marina, mama Czaborza, ze względu na obecną sytuację prawną, nie ma w Polsce prawa do pracy. Wcześniej ciężko pracowała, sprzątając budynki. Chociaż skończyła studia dziennikarskie i ma doświadczenie pracy jako niezależna korespondentka radiowa oraz pracy na poczcie w Czeczenii, tutaj gotowa jest podjąć się każdej pracy, byle samodzielnie utrzymać siebie i Czaborza. Udziela się w szkole chłopca. Ma w Warszawie dużo przyjaciół. Oboje bardzo boją się powrotu do Rosji, gdzie Czaborzowi grozi zemsta rodowa. Dwa razy, w 2011 i w 2014 roku, po otrzymaniu negatywnych decyzji w postępowaniu uchodźczym – Marina decydowała się na powrót do Czeczenii, licząc na to, że zagrożenie już minęło. Na miejscu szybko okazywało się jednak, że życie chłopca wciąż jest w niebezpieczeństwie i że muszą znów uciekać. W czasie krótkich pobytów w Rosji musieli się ukrywać u różnych krewnych i znajomych w Czeczenii i w Inguszetii. Nigdzie nie mogli przebywać dłużej. Czaborz, z powodów bezpieczeństwa, nie mógł pójść do przedszkola. Od 4 lat oboje nie byli w Rosji, a chłopiec zupełnie nie pamięta Czeczenii. Zna ją tylko z opowieści swojej mamy, której zależy na tym, by wzrastał w znajomości i poszanowaniu rodzimych wartości. Wolontariuszce Marysi powiedział, że jest „całkiem czeczeński i całkiem polski”. Nigdy nie uczył się w rosyjskiej szkole, czytać i pisać umie wyłącznie po polsku, a jego szkoła przygotowała program, dzięki któremu chłopiec się rozwija. W Rosji, a tym bardziej w Czeczenii, nie może liczyć na taki program ani na dalszą edukację. Mimo realnego zagrożenia dla życia dziecka w przypadku powrotu do Rosji, rodzinie nie udzielono ochrony międzynarodowej. Niedawno Straż Graniczna wydała decyzję o zobowiązaniu Mariny i Czaborza do powrotu do Rosji, choć spełniają oni wszelkie przesłanki, by uzyskać pobyt ze względów humanitarnych w związku z narażeniem na nieludzkie traktowanie w kraju pochodzenia, a także ze względu na stan zdrowia, wysoki poziom zintegrowania i możliwość uzyskania dostępu do właściwej edukacji Czaborza wyłącznie w Polsce. Bardzo prosimy o rozważenie wszystkich powyższych okoliczności i pozwolenie pani Marinie i Czaborzowi na dalsze życie w Polsce. Zaapeluj do polskich władz, by zezwoliły rodzinie na dalsze życie w Polsce. Podpisz apel, który przekażemy Szefowi Urzędu do Spraw Cudzoziemców.
    6 935 z 7 000 Podpisy
    Utworzył(a) Chlebem i Solą Picture
  • Prosimy o pobyt humanitarny dla Madiny i Aminy oraz ich rodziny
    Prosimy o pozwolenie siedemnastoletniej Aminie, szesnastoletniej Madinie i ich rodzinie na pozostanie w Polsce. Rodzina obu sióstr uciekła z Tadżykistanu w 2016 r. z powodu prześladowań na tle politycznym, które dotknęły matkę - działaczkę zdelegalizowanej przez tamtejsze władze opozycyjnej Partii Odrodzenia. Dwukrotnie wniosek rodziny o przyznanie statusu uchodźcy spotkał się z odmową. Siostry od samego początku bardzo dobrze odnalazły się w Polsce. Mówią płynnie po polsku i są aktywnymi uczennicami w swoich szkołach. Marzeniem Aminy jest polityka. Uważnie śledzi wszystkie wydarzenia na polskiej scenie politycznej i angażuje się w działania inicjatyw politycznych. Madina zaś chciałaby zostać dziennikarką. Obecnie uczy się w klasie o profilu dziennikarskim, ale aktywnie szuka także innych możliwości nauki zawodu, w tym poprzez bezpośredni kontakt z redakcjami różnych mediów. Obie wiążą swoje nadzieje i marzenia z Polską, która przyjęła ich rodzinę i zapewniła coś, czego wcześniej nie miały: stabilizację, bezpieczeństwo i szansę na rozwój. Nie odbierajmy im tej szansy!
    8 722 z 9 000 Podpisy
    Utworzył(a) Dom Otwarty Picture
  • Popieramy List Otwarty organizacji wspierających migrantów na Chios (Grecja)
    To w jaki sposób państwa członkowskie Unii Europejskiej traktują osoby ubiegające się o azyl nie jest sprawą tylko i wyłącznie tych państw, lecz sprawą nas wszystkich. Komisja Europejska pomimo wizyty swoich przedstawicieli na Chios nie podjęła widocznych kroków w sprawie warunków w jakich przebywają te osoby, restrykcji geograficznych i dostępu do informacji w języku dla nich zrozumiałym. Sytuacja uległa wręcz pogorszeniu. W tej chwili na Chios przebywa 2384 migrantów. Warunki panujące w miejscu przyjęć i rejestracji migrantów na Chios (hotspot Vial) i na innych wyspach greckich naruszają prawa osób ubiegających się o azyl. Ze względu na poważne przeludnienie obozu Vial nowo przybyli mogą liczyć wyłącznie na letnie namioty, które w większości pochodzą od ekip wolontariuszy. Wielu koczuje bez żadnego schronienia na pobliskich polach. Co więcej, zapewnienie dostępu do informacji i pomocy prawnej, nieformalnych zajęć edukacyjnych, opieki medycznej, bezpiecznej przestrzeni dla kobiet, innych usług wsparcia oraz zapewnienie artykułów nieżywnościowych (NFI), w dużej mierze uzależnione jest od działalności organizacji wolontariackich. Ponieważ finansowanie ich działalności staje się coraz trudniejsze, nie mogą one mieć pewności, jak długo będą w stanie zapewniać to niezbędne wsparcie. Więcej o warunkach panujących w obozie można znaleźć w samym Liście Otwartym: http://refucomm.com/includes/pdf/human-rights/open-letter-chios-european-commission-august-2018_PL.pdf (ang: http://www.refucomm.com/includes/pdf/human-rights/open-letter_chios_european-commission_august-2018.pdf)
    64 z 100 Podpisy
    Utworzył(a) Mariusz Chyzynski Picture
  • Sklepy wolne od rasizmu
    Z powodu rosnącego rasizmu i ksenofobii oraz zwiększającej się liczby przestępstw z nienawiści w Polsce, konieczne jest podejmowanie zdecydowanych kroków przeciwko dyskryminacji - również przez biznes. Z najnowszych badań Biura Rzecznika Praw Obywatelskich oraz Biura Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE wynika, że aż 43% osób pochodzących z Afryki Subsaharyjskiej mieszkających w Polsce padło ofiarą przynajmniej jednego przestępstwa z nienawiści w latach 2016-2017. To pokazuję skalę problemu. Mamy poważne wyzwanie społeczne, z którym wspólnie powinniśmy się zmierzyć.
    2 215 z 3 000 Podpisy
    Utworzył(a) Refugees Welcome Polska
  • Stop nienawiści na Twitterze!
    Chcemy, żeby Twitter był wolny od skrajnej prawicy wzywającej do nienawiści! Na profilu NOP możemy przeczytać o „Judeopolonii” oraz zobaczyć hasło „Polska tylko dla Polaków”. Obie organizacje na swoich profilach mają falangę, która jest symbolem faszystowskim. Aż do decyzji wiceszefa MSW Jarosława Zielińskiego z 2016 roku, była w materiałach szkoleniowych dla policji określana jako symbol nienawiści. Na zdjęciu w tle, na Facebook’u rzecznika mazowieckiego ONR Tomasza Kalinowskiego widniało zdjęcie Leona Degrelle, o którym Hitler powiedział, że „chciałby mieć takiego syna". Udostępnianie portali społecznościowych skrajnej prawicy, ułatwia jej szerzenie swojej nienawistnej retoryki. Przekłada się również na wzrost aktów przemocy. w tym przemocy fizycznej. Jest ich w Polsce jest w ostatnich miesiącach coraz więcej. Dotykają zwłaszcza cudzoziemki i cudzoziemców. W „Zasadach Twittera” w punkcie Hateful conduct możemy przeczytać: „You may not promote violence against or directly attack or threaten other people on the basis of race, ethnicity, national origin, sexual orientation, gender, gender identity, religious affiliation, age, disability, or serious disease.” Oczekujemy realizacji tego punktu!
    52 z 100 Podpisy
    Utworzył(a) Jakub Kocjan Picture
  • Pozwólmy Natalii i jej rodzinie zostać w Polsce!
    Ponad dwa lata temu udało im się uciec do Polski. Mieli nadzieję, że tutaj będą mogli żyć bezpiecznie. Dzisiaj Maks niemal już pozbył się strachu, który towarzyszył mu prawie od urodzenia. Katia zbiera świetne oceny w szkole. Jak wielu mieszkańców Donbasu, Natalia ma rosyjskie korzenie. Kiedy w 2014 r. po ukraińskim Euromajdanie w kraju wzrosły nastroje anty-rosyjskie, a w Donbasie (gdzie przeważającym językiem jest rosyjski, a ok. 40% ludności uważa się za Rosjan) pojawił się pomysł odłączenia od Ukrainy, Natalia głosowała za. Nie wiedziała, że ówczesne referendum (nieuznane przez nikogo poza Rosją) doprowadzi do wojny. Teraz dla niej i jej rodziny nie ma miejsca nigdzie: ani w Donbasie, gdzie wciąż trwają walki, ani w zachodniej części Ukrainy, gdzie może trafić do więzienia z powodów politycznych. Tymczasem w Polsce rodzinie dwukrotnie odmówiono ochrony międzynarodowej. Niebawem będzie im grozić deportacja. Zgodnie z obowiązującymi w Polsce przepisami, nie można odesłać do kraju pochodzenia nikogo, komu grozi tam niebezpieczeństwo. W związku z tym apelujemy gorąco do władz o pozwolenie Natalii i jej rodzinie na pozostanie w Polsce.
    793 z 800 Podpisy
    Utworzył(a) Natalia Gebert
  • Nie dla pomnika tureckich żołnierzy w Krakowie!
    Jak mają się czuć obywatele Polscy, członkowie diaspory ormiańskiej przechodząc obok pomnika armii, która odpowiada za wymordowanie ich pobratymców w jednej z najstraszniejszych czystek etnicznych w historii? Republika Turecka, do tej pory nie uznała faktu ludobójstwa przez armię otomańską. Co więcej, na swoich stronach internetowych (w tym ambasady w Polsce) publikuje materiały relatywizujące te wydarzenia i zrzucające odpowiedzialność na społeczność ormiańską oraz „trudne warunki wojenne”(3). Ormianie są społecznością, która w Krakowie mieszka od ponad 650 lat. Istotny jest również kontekst współczesny powstania pomnika armii otomańskiej. 12 deputowanych do tureckiego parlamentu z ramienia partii opozycyjnych oraz kilkuset dziennikarzy i tysiące, jeśli nie dziesiątki tysięcy, opozycjonistów przebywa obecnie w więzieniach(4). Sprzeciw budzi również polityka wewnętrzna oraz zewnętrza reżimu wobec mniejszości kurdyjskiej. 23 stycznia 2018, niesprowokowana, armia turecka rozpoczęła inwazję na zamieszkany przez Kurdów region Afrin w Północnej Syrii. Region, który dotychczas był oazą spokoju w okrutnej wojnie domowej i miejscem schronienia dla licznych uchodźców wewnętrznych (m.in. z Aleppo(5)) jest obecnie bombardowany z powietrza i lądu, a kolejne wioski zajmowane przez turecką armię i jej islamistycznych najemników. Prezydent Erdogan nie ukrywa w swych wypowiedziach, że jego celem jest zmiana struktury etnicznej regionu(6), co należy uznać za groźbę czystki etnicznej. Wszystko to odbywa się rękoma armii tureckiej, która sama siebie uznaje za następczynie armii otomańskiej. Biorąc pod uwagę ww. argumenty budowę pomnika należ uznać za działanie nieakceptowalne etycznie - upamiętnia ona armię, która dokonała ludobójstwa, a jednocześnie legitymizuje reżim, który wykazuje imperialne zapędy oraz za nic ma prawa człowieka. Dlatego też apelujemy do władz oraz radnych Miasta Krakowa o porzucenie tego projektu. Chcemy podkreślić, że nasza petycja nie jest skierowana przeciwko społeczności tureckiej w Polsce, ale państwu, które nie rozliczyło się z grzechów przeszłości i grozi powtórzeniem ich w naszych czasach. 1) https://pl.wikipedia.org/wiki/Ludobójstwo_Ormian 2) http://orka.sejm.gov.pl/proc4.nsf/uchwaly/3918_u.htm 3) http://www.mfa.gov.tr/data/DISPOLITIKA/ErmeniIddialari/Ermeni_ingilizce_Soru_CevapKitapcigi.pdf 4) https://www.hrw.org/europe/central-asia/turkey 5) https://www.humanitarianresponse.info/system/files/documents/files/latest_developments_in_north-western_syria_final_20180123.pdf 6) http://www.kurdistan24.net/en/news/7899b6c9-f475-40fb-a9bc-ffda4b69f0df
    2 010 z 3 000 Podpisy
    Utworzył(a) Nie dla pomnika tureckich żołnierzy w Krakowie!
  • Żądamy ukarania Joachima Brudzińskiego za seksizm i szczucie na uchodźców!
    Poseł Brudziński za powód do żartów uważa gwałt - jedną z najohydniejszych form przemocy i sugeruje, że kobiety (zwłaszcza feministki) po prostu chcą być zgwałcone. Od dłuższego czasu obóz rządzący i sprzyjające mu media próbują postawić znak równości między gwałcicielami a uchodźcami, jednocześnie ignorując problem przemocy wobec kobiet, który w Polsce jest ogromny. Według badań Eurobarometru z 2016 roku, 30% Polaków uważa, że seks bez zgody drugiej osoby może być usprawiedliwiony przez sytuację. Z kolei, według badań Fundacji STER aż 88% Polek było molestowanych seksualnie, a 22% zostało zgwałconych. Jednocześnie, rząd ogranicza pomoc ofiarom gwałtów oraz odcina finansowanie organizacjom, które taką pomoc świadczą (np. Centrum Praw Kobiet). Wicemarszałek banalizuje gwałt, załączając materiał dotyczący braku możliwości realizacji potrzeb seksualnych osób w zamkniętych ośrodkach dla azylantów. Gwałt to nie seks, gwałt to przemoc. Twitt posła Brudzińskiego jest także obraźliwy wobec uchodźców. Polityk uprzedmiotawia uchodźców, nazywając ich "młodymi byczkami" oraz sprowadzając ich do roli obiektów seksualnych. Po zmasowanej krytyce, Brudziński "przeprosił", jednak nie za chamstwo, seksizm i obrażanie uchodźców, a za niestosowność takich słów w ustach wicemarszałka Sejmu. "Przepraszając", pochwalił jeszcze swoje obrzydliwe słowa, jako coś, co "przystoi ojcu i mężowi", a jedynie tematu tego nie wypada podejmować parlamentarzyście. Tu nie chodzi o stosowność słów na wysokim stanowisku - tu chodzi o seksizm, pogardę dla kobiet i dla osób uciekających z krajów ogarniętych wojną!
    2 239 z 3 000 Podpisy
    Utworzył(a) Jakub Kocjan Picture
  • Uratujmy rodzinę Gio i Mate przed deportacją!
    Gio i Mate mieli zaledwie 6 i 7 lat, kiedy zostali zmuszeni do ucieczki ze swojego kraju. Przyjechali do Polski w grudniu 2012 roku wraz ze swoimi rodzicami. Rodzina nie planowała nigdy wyjazdu z Gruzji, w zasadzie z dnia na dzień podjęli decyzję o ucieczce, ponieważ groziło im poważne niebezpieczeństwo. Spakowali najpotrzebniejsze rzeczy i wyjechali, zostawiając całe dotychczasowe życie, środowisko, przyjaciół. Rodzina poprosiła o azyl w Polsce. Dla wszystkich członków rodziny ucieczka była bardzo trudnym doświadczeniem, jednak szczególnie dotknęło to dwóch małych chłopców, dla których ich otoczenie w Gruzji było wszystkim, co znali. Powoli z biegiem czasu Gio i Mate zaczęli przyzwyczajać się do nowego środowiska, poszli do szkoły, zaczęli uczyć się języka polskiego, mieć nowych kolegów – Polaków. Kiedy mówili już dobrze po polsku, zapisali się na zajęcia teatralne w Domu Kultury w Podkowie Leśnej, z czasem zaczęli brać udział w spektaklach teatralnych Stowarzyszenia Praktyków Kultury. Wspomnienia rodzinnego kraju oraz ucieczki z niego powoli się zacierały i w końcu zostały przesłonięte przez nowe doświadczenia w Polsce. Gio i Mate z czasem dobrze zaaklimatyzowali się w środowisku szkolnym, mając wielu kolegów, z którymi często odwiedzali się przy okazji różnych świąt. Dzięki pilnej nauce w szkole, a także dzięki tym przyjaźniom zaczęli biegle mówić po polsku, nawet w domu z rodzicami porozumiewając się w tym języku. Z czasem zaczęli mieć nawet problem z czytaniem alfabetu gruzińskiego. Z biegiem lat rodzina dostawała kolejne odmowy w procedurze o przyznanie azylu w Polsce. Pomimo opinii psychologów, nauczycieli, wniosków dyrektora szkoły oraz organizacji pozarządowych wspierających rodzinę, rodzina Gio i Mate dostała decyzję o konieczności opuszczenia Polski w przeciągu 30 dni. Ostatnią szansą jest otrzymanie przez rodzinę pobytu humanitarnego ze względu na dobro dzieci. Zostało niewiele ponad 3 tygodnie, aby uchronić Gio i Mate i ich rodziców przed deportacją! Uratujmy Gio i Mate przed deportacją! Pozwólmy im zostać w Polsce!
    15 668 z 20 000 Podpisy
    Utworzył(a) Zuzanna Wójcińska
  • Apelujemy o pobyt humanitarny dla Pani Larisy. Pomóżmy jej zostać w Polsce!
    Zwracamy się z prośbą o udzielenie zgody na pobyt humanitarny pani Larisie. Larisa może zostać deportowana do Rosji, gdzie grozi jej niebezpieczeństwo. W Polsce otrzymała odmowę nadania statusu uchodźcy od Urzędu ds. Cudzoziemców, a sąd administracyjny odrzucił jej odwołania i teraz grozi jej deportacja. Larisa ma 39 lat, pochodzi z Czeczenii. Pracowała, odkąd miała 11 lat - pomagała matce przy młodszym rodzeństwie. Ojciec walczył w partyzantce w trakcie wojen czeczeńskich. Larisa ukończyła szkołę wyższą, wyszła za mąż. Po miesiącu mąż opuścił dom (z powodów politycznych). Od tego momentu funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa regularnie nachodzili jej dom. Po roku nękań kobieta zdecydowała się na wyjazd, chciała w ten sposób zapewnić bezpieczeństwo sobie, matce i rodzeństwu, którym również grożono. Zaraz po przyjeździe do Niemiec zaczęła nagle chorować, spędziła sześć miesięcy w szpitalu. Deportowano ją do Polski, ale została zwolniona z ośrodka dla cudzoziemców ZE WZGLĘDU NA ZŁY STAN ZDROWIA. W 2014 Larisa upadła w sklepie i została odwieziona do szpitala, gdzie stwierdzono występowanie tzw. ZESPOŁU STRESU POURAZOWEGO (PTSD). Larisa korzysta ze wsparcia psychologicznego w Fundacji Ocalenie, jest leczona farmakologicznie pod opieką psychiatry, jej stan pogarsza lęk przed deportacją. Pojawiły się stany lękowe i zaburzenia snu. W OPINII LEKARZY PSYCHIATRÓW NIE POWINNA PRZERYWAĆ TERAPII ANI BYĆ NARAŻONA NA DODATKOWY STRES. Psycholog podkreśla temat myśli samobójczych, a sama Larisa, twierdzi, że powrotu do Czeczenii nie przeżyje. Według relacji matki i brata do ich domu nadal przychodzą funkcjonariusze Służb Bezpieczeństwa i wypytują o nią i jej męża, grożą.  Mimo problemów, w 2016 Larisa ukończyła w Polsce kurs opieki nad osobami starszymi, odbyła praktykę w szpitalu, dostała BARDZO DOBRE OPINIE I MOGŁABY PRACOWAĆ JAKO OPIEKUNKA.  Dla Larisy, która tak dużo przeszła (m.in. porzucenie, szykany polityczne, choroby) jedynym ratunkiem na zdrowie jest legalny pobyt w bezpiecznym miejscu z daleka od czeczeńskich Służb Bezpieczeństwa! Prawo obowiązujące w Polsce pozwala na udzielenie pobytu humanitarnego osobie, której zobowiązanie do powrotu stanowiłoby zagrożenie jej prawa do życia, wolności i bezpieczeństwa osobistego (art. 348 Ustawy o cudzoziemcach).  W związku z powyższym prosimy o uwzględnienie opinii lekarzy i udzielenie zgody na pobyt humanitarny!
    9 773 z 10 000 Podpisy
    Utworzył(a) Ewa Młodawska
← Poprzednia 1