• Chcemy równego wynagrodzenia za urlop rodzicielski dla matki i ojca!
    To na matkach w głównej mierze ciąży obowiązek opieki nad dzieckiem. To matki w zdecydowanej większości korzystają z prawa do urlopu rodzicielskiego. To matki mają ogromny problem w powrocie na rynek pracy po urodzeniu dziecka. A jak już wrócą, to z powodu macierzyństwa zarabiają mniej niż mężczyźni (oraz bezdzietne kobiety). Ojcowie na urlopie rodzicielskim to rzadkość. Z tego prawa w Polsce korzysta jedynie 1% ojców. Chcemy to zmienić! Chcemy, aby kobiety i mężczyźni mieli równe prawa i równe obowiązki względem dzieci i rodziny. Polska ma obowiązek wdrożyć w życie tzw. dyrektywę work-life balance. Zakłada ona, że ojcowie zyskają prawo do 9-tygodniowego urlopu rodzicielskiego, z którego mogą skorzystać tylko oni (nie przechodzi na matkę). Jednak projekt ustawy zakłada, że dostaną za ten urlop jedynie 70% wynagrodzenia. Aby ojcowie chcieli skorzystać z tego prawa, nie mogą być dyskryminowani. Muszą otrzymać wynagrodzenie na takim samym poziomie jak matka, czyli 81,5%. Inaczej przepis będzie martwy i nikt nie będzie z niego korzystał. Co się stanie, kiedy ojcowie częściej będą korzystać z urlopu rodzicielskiego? - ojcowie przestaną być dyskryminowani i zaczną być postrzegani jako równoprawni rodzice - matkom łatwiej będzie wrócić na rynek pracy po urodzeniu dziecka - zmniejszy się luka płacowa - ojcowie będą bardziej zaangażowani w opiekę nad dziećmi z korzyścią dla całej rodziny Chcemy, aby matka i ojciec byli pełnoprawnymi rodzicami już od przyjścia dziecka na świat. To ostatni moment, aby wpłynąć na kształt ustawy. Podpisz petycję!
    65 z 100 Podpisy
    Utworzył(a) Fundacja Rodzic w mieście Picture
  • Apel o wspólną listę wyborczą
    Taka większość umożliwi nie tylko odrzucanie weta prezydenta Dudy, ale także pozwoli na uporanie się z problem kontrolowanego przez PiS Trybunału Konstytucyjnego. Niestety, nie wszyscy prodemokratyczni politycy są już do idei WSPÓLNEJ LISTY przekonani. Wierzymy, że nasz obywatelski głos może skłonić ich do zmiany postawy i zaakceptowania tego najlepszego dzisiaj dla Polski rozwiązania. Zdobycie przez opozycję demokratyczną 307 mandatów jest realne. Warunek – wspólna lista. Apel o wspólną listę wyborczą https://wspolnalista.online/pdf/apel_bedzie_nas_10_milionow.pdf Publikacja o wspólnej liście Andrzeja Machowskiego https://wspolnalista.online/pdf/a_machowski_analiza.pdf
    17 986 z 20 000 Podpisy
    Utworzył(a) Forum Długiego Stołu Picture
  • Przeciwko wysiedleniu uchodźczyń z Ukrainy z hotelu Ikar
    "Zmiana miejsca zamieszkania i wysiedlenie z Poznania będzie oznaczać zaprzepaszczenie całego wysiłku, jaki włożyłyśmy w dotychczasową integrację i doprowadzi do naszego społecznego i ekonomicznego wykluczenia. Znalazłyśmy pracę, nasze dzieci chodzą do polskich szkół, niektóre z nas same podjęły naukę w szkole policealnej, aby nauczyć się języka polskiego i zdobyć zawód, wspieramy się nawzajem w obowiązkach opiekuńczych. Czułyśmy, że najgorsze jest za nami, już stawałyśmy na nogi, gdy nagle poinformowano nas, że to wszystko musimy porzucić i zacząć od nowa w nowym miejscu. Nie mamy już sił na adaptację do nowych warunków. Nasze dzieci żyją i tak w ciągłym niepokoju i potrzebują stabilizacji. Dlatego my, niżej podpisane i podpisani, apelujemy do Wojewody Wielkopolskiego i Rządu Polskiego o pozostawienie nas na terenie Poznania i w hotelu Ikar". Dołącz swój głos do apelu uchodźców i uchodźczyń.
    568 z 600 Podpisy
    Utworzył(a) Łukasz Weber
  • DAJCIE ŻYĆ! - apel o zniesienie zakazu pracy dla opiekunów osób z niepełnosprawnościami
    W niepełnosprawności tkwią dwie grupy obywateli: same osoby z niepełnosprawnościami oraz ich opiekunowie i rodziny. Obie te grupy są systemowo dyskryminowane, co jest rażąco sprzecznie z Konstytucją! Dla OzN Państwo nie ma rzeczywistego wsparcia medycznego, finansowego, czy też logistycznego. Zasiłek pielęgnacyjny jest głodowy, wszystkie inne świadczenia rażąco nie przystają do potrzeb leczniczych i rehabilitacyjnych tych osób. Dla opiekunów państwo ma za to co?... zakaz pracy, jeśli wystąpią o to głodowe wsparcie. Jest to absurd, który powinien się natychmiast skończyć. Żadne inne świadczenie od Państwa, ani 500+ ani emerytura nie powoduje zakazu pracy. „Oczywiście, że "dorabianie" do świadczenia wydaje się naturalną potrzebą każdego opiekuna. Przecież nie jesteśmy tylko matkami, niewolnicami mającymi znosić trudy żmudnej, ciężkiej, monotonnej pracy opiekuńczej. Jesteśmy rodzicami, partnerami, koleżankami i kolegami, specjalistami w dziedzinach, w których się wykształciliśmy, pragnącymi rozwoju, satysfakcji, stabilizacji i przynależności. O komforcie zwykłym, ludzkim, na miarę XXI wieku nie wspominając... Świadczenie jako wsparcie finansowe dla rodziny dziecka wymagającego przecież znacznie wyższych nakładów finansowych do leczenia, rehabilitacji, czy terapii - wydaje się dobrym pomysłem. Ale obwarowane kosztem braku możliwości rozwoju i podreperowania budżetu przez rodzica - jest już zwykłym, podłym podstępem. Z zaspokojonymi potrzebami możemy być jeszcze lepszymi opiekunami dla naszych dzieci. Szczęśliwy, spełniony rodzic mający wybór - lepiej zatroszczy się o swoje dziecko. Taki rodzic, który opiekuje się i pracuje zawodowo doskonali swoje kompetencje. Sam wychodząc do ludzi umie lepiej przygotować dziecko do życia w społeczeństwie.” Pisze Katarzyna na niepelnosprawni.pl Nie chcemy bierności, chcemy być dumni z tego, co na co dzień robimy. Obecne przepisy nam to uniemożliwiają i muszą zostać zmienione. Pozwólcie nam być niezależnymi ludźmi, a wsparcie niech będzie wsparciem, a nie jego karykaturą i zaprzeczeniem. Walka dopiero się zaczyna. #dajcieżyć #2119pln #chcemycałegożycia #2119 #620 #protestOzN
    53 820 z 75 000 Podpisy
    Utworzył(a) Franciszek Fikus
  • Ratujmy zapomniany, podwójny rocznik dzieci 2008/2009
    W 2015 roku edukację szkolną przymusowo rozpoczęły dzieci 6-letnie (urodzone w 2009 roku) i 7-letnie (urodzone w II połowie 2008 roku oraz pozostałe, którym obowiązek szkolny odroczono). Jedną z dotkliwych konsekwencji tych wydarzeń jest zbyt mała liczba miejsc w szkołach średnich w stosunku do zdublowanej liczby dzieci zdających egzamin ósmoklasisty. Tegoroczna rekrutacja do szkół średnich rejonu poznańskiego pokazała jak niewydolny jest system edukacji. Prawie 4 tys. dzieci nie dostało się do żadnej szkoły w pierwszym etapie rekrutacji, a około tysiąc z nich 1 września nadal nie wiedziało, gdzie będzie się uczyć.W przyszłym roku problem będzie jeszcze poważniejszy, bo absolwentów będzie o 3 tys. więcej. Sytuacja, w której ofiarami błędnych decyzji i zaniedbań dorosłych staje się najsłabsze ogniwo naszego społeczeństwa, czyli dzieci, jest niedopuszczalna. Oczekujemy, że Miasto Poznań wraz z powiatem poznańskim opracuje klarowne zasady rekrutacji w roku 2023 dla wszystkich dzieci z obszaru (zarówno miasta jak i powiatu poznańskiego) oraz, że dostosuje ofertę edukacyjną do liczby dzieci mającej z niej korzystać. Liczymy także na przedstawienie koncepcji funkcjonowania szkół naszej aglomeracji. Chcemy wiedzieć ile klas powstanie, w których szkołach, jak będą liczne, w jakim trybie będą prowadzone dane placówki (czy planowana jest wielozmianowość) itd. Przypominamy, że podwójny rocznik nie zniknął, jest realnym problem, którym należy się pilnie zająć. Działania władz Miasta i powiatu powinny jak najszybciej zminimalizować ogromny stres, który już od kilku miesięcy odczuwają te dzieci w związku z zaistniałą sytuacją. Tegoroczni ósmoklasiści zasługują na równy i sprawiedliwy dostęp do edukacji!
    7 814 z 8 000 Podpisy
    Utworzył(a) Katarzyna Trzeciak
  • Nie ma zgody na Lex Czarnek 2.0!
    Rodzicu! Kto wie lepiej, czego potrzebuje Twoje dziecko - Ty i inni rodzice czy kurator? Zapisy projektu pozornie dają Ci prawo współdecydowania o tym, jakie organizacje społeczne i w jaki sposób będą współpracowały ze szkołą - w rzeczywistości głos rodziców może być pominięty przez kuratora, który wedle swojego uznania i bez żadnych konsultacji może odmówić organizacji zgody na przeprowadzenie zajęć w szkole Twojego dziecka. I to mimo obietnic, że Twoja opinia jest najważniejsza. Nie daj się oszukać: w myśl nowego prawa najważniejsze będzie widzimisię kuratora, a słowa o wpływie rodziców na to, co dzieje się w szkole mijają się z prawdą. Duch tej ustawy to brak zaufania do rodziców, nauczycieli, dyrektorów, samorządów i uczniów. Duch tej ustawy ujawnia dążenie do centralizacji decyzji w edukacji i poddawania jej nieustannej kontroli. Nie zgadzamy się! > Mamy prawo żądać swobody wyboru formy kształcenia naszych dzieci. > Mamy prawo żądać szerokiego dostępu do oferty organizacji społecznych. > Mamy prawo razem z nauczycielami współdecydować o tym, jakie oferty organizacji nas interesują, bo są pożyteczne dla naszych dzieci. > Mamy prawo oczekiwać, że szkoła będzie mogła zaprosić stowarzyszenia, które zapewnią naszym dzieciom edukację, jakiej brak w programie obowiązkowych zajęć: obywatelską, klimatyczną, lokalną i regionalną; cyfrową, informacyjną czy medialną.
    13 104 z 15 000 Podpisy
    Utworzył(a) Wolna Szkoła Picture
  • Petycja ws. wprowadzenia refundacji leków na ADHD dla dorosłych
    Celem tej petycji składanej w interesie publicznym jest zwrócenie uwagi Ministerstwa Zdrowia na problem osób dorosłych z zespołem nadpobudliwości psychoruchowej z brakiem koncentracji uwagi (dalej “ADHD”). Ponadto niniejszą petycją wnosimy o wprowadzenie refundacji odpowiednich leków (wymienionych w treści petycji) dla osób dorosłych, tak, jak ma to miejsce w przypadku osób nieletnich. ADHD jest atypowym wariantem neurorozwojowym o nieznanych przyczynach, co oznacza, że jego objawy są skutkiem tego, że mózg rozwijał się w sposób odmienny w okresie prenatalnym lub w okresie wczesnego dzieciństwa. Wbrew powszechnemu mitowi, nie występuje wyłącznie u dzieci. Według najnowszych badań, z ADHD może żyć nawet 9% dorosłych. Osoby z ADHD mają realne i znaczące problemy z funkcjami wykonawczymi niezależnie od wieku. Osoby z ADHD mają trudności ze skupieniem się i utrzymaniem uwagi, a także z motywacją, organizacją, pamięcią i planowaniem. Często bywają niecierpliwe, impulsywne, bardzo wrażliwe na bodźce z otoczenia oraz zdolne do silnych i trudnych do opanowania reakcji emocjonalnych. Choć większość osób z ADHD posiada również objawy w sferze ruchowej (takie jak niemożność pozostania w bezruchu, niepokój ruchowy, wzmożone drobne ruchy kończyn), to nie wszyscy doświadczają znaczącej nadpobudliwości ruchowej. Utrudnia to znacznie diagnozę - niektórzy specjaliści szacują że nawet 3/4 osób dorosłych z ADHD nie wie o swojej neuroatypowości. Nieleczone ADHD niemal zawsze prowadzi do kolejnych problemów, w tym zdrowotnych. Osobom z nieleczonym ADHD dwukrotnie trudniej znaleźć pracę niż osobom neurotypowym. Mają o prawie połowę wyższe ryzyko wypadku drogowego. Aż 80% dorosłych z nieleczonym ADHD ma co najmniej jedno inne zaburzenie psychiatryczne, dominują tu zaburzenia lękowe i depresyjne, którym można by było zapobiec oferując leczenie. Osoby te często mają niskie poczucie własnej wartości. Problemy te często prowadzą do wytworzenia się u nich złych nawyków, uzależnień, ryzykownego zachowania czy konfliktów z prawem. Rozwój powikłań może zahamować terapia farmakologiczna. Leki - stymulanty dopaminergiczne - są najskuteczniejszą formą leczenia ADHD, ponieważ dzięki zwiększeniu ilości dopaminy i noradrenaliny, których poziom w mózgach osób z ADHD jest zaniżony, wzmacniają funkcje wykonawcze tych osób, znacznie niwelując objawy i ułatwiając naukę, pracę i zdolność do funkcjonowania w społeczeństwie. Leki na ADHD są niezwykle skuteczne. Statystycznie objawy całkowicie ustępują u między 45% a 20% osób poddanych farmakoterapii. Dla porównania w leczeniu depresji sertraliną zaledwie 8-6% pacjentów uzyskuje ten efekt. W prewencji zawału serca statynami ok. 1%, a przy leczeniu aspiryną 0.2% pacjentów uzyskuje efekt. Konkludując farmakoterapia ADHD jest bardzo efektywna, więc refundacja leczenia przyniosłaby duże korzyści w jakości życia pacjentów. Niestety, obecnie na refundację leków umożliwiających prawidłowe funkcjonowanie i normalne życie, liczyć mogą jedynie osoby niepełnoletnie. Państwo polskie przestaje się dokładać do leczenia w momencie, gdy osoba z ADHD kończy 18 lat. Leki na ADHD są bardzo drogie. Przykładowo koszt zakupienia opakowań Medikinetu, wystarczającego na miesiąc, potrafi wynieść nawet 350 złotych. To potężny cios finansowy dla studentów, ale także po prostu dla osób pracujących o przeciętnych dochodach. Dużym problemem jest to zwłaszcza teraz, gdy ceny podstawowych produktów oraz wynajmu mieszkań gwałtownie rosną. Dodatkowo warto zauważyć, że refundacja leków na ADHD dla osób dorosłych - a co za tym idzie większa ich dostępność - oszczędzi państwu koszty, które wygenerowałoby w przyszłości leczenie powikłań, tak często występujących przy nieleczonym ADHD. Dla przykładu, stosowanie leków na ADHD może zmniejszyć ryzyko urazowego uszkodzenia mózgu nawet o 70%. Zapobieganie jest tańsze i efektywniejsze niż leczenie. Przeprowadzone badania i szacunki w Izraelu wykazują, że koszt naprawy skutków nieleczonego ADHD - takich jak częstszy udział w wypadkach czy przestępstwach - ponad siedem razy bardziej obciąża budżet państwa niż ewentualny koszt całkowitego opłacenia potrzebnych leków. Biorąc pod uwagę wysoką skuteczność leczenia ADHD, wprowadzenie refundacji dla dorosłych niemal na pewno pozwoli państwu zaoszczędzić środki finansowe. Ponadto, obecne wąskie warunki refundacji wpływają także na niską dostępność leku. Aktualnie przykładowo Medikinet jest dostępny w kilkunastu procentach aptek w Polsce, głównie w dużych miastach. Wprowadzenie refundacji leku dla dorosłych spowodowałoby, że byłby on bardziej dostępny. Z tych wszystkich powodów składamy petycję o wprowadzenie refundacji leków na ADHD - tj. Atomoksetyna - Konaten (10, 18, 25, 40, 60, 80, 100 mg); Auroxetyn (10, 18, 25, 40 mg); Atomoxetine NeuroPharma (10, 18, 25, 40, 60, 80, 100 mg); Atomoksetine Medice (10, 18, 25, 40, 60, 80, 100 mg); Metylofenidat - Concerta (18, 36 mg), Medikinet (5, 10, 20 mg), Medikinet CR (5, 10, 20, 30, 40, 50, 60 mg); Lisdexamfetamini dimesilas - Elvanse (30, 50, 70 mg) - dla osób dorosłych. Źródła, na których się opieraliśmy przy tworzeniu tej petycji: http://bit.ly/3ho7MF6 https://bit.ly/3UhYObe https://bit.ly/3NKJ65X http://bit.ly/3DRvAcq http://bit.ly/3Uxqskb http://bit.ly/3fKXXAT https://bit.ly/3NKJPEd http://bit.ly/3fLhz84
    3 756 z 4 000 Podpisy
    Utworzył(a) Oskar Mieczkowski
  • (Z)mierz informację!
    Od kilku lat obserwujemy w przestrzeni publicznej przybierającą na sile falę dezinformacji. Ze względu na swój uniwersalny charakter przestrzenią, w której jest to szczególnie widoczne, staje się internet. Fałszywe treści dotyczą wielu tematów z naszego życia. Pandemia COVID-19, bezpieczeństwo szczepień, przebieg wojny w Ukrainie, propaganda rosyjska dotycząca zarówno Polaków, jak i uchodźców, to tylko przykłady problemów, które wykorzystywane są do manipulowania naszym społeczeństwem przez różne grupy interesu. Szkoła, jaką znamy, nie musiała nigdy odpowiadać na tego rodzaju wyzwanie w tej skali w cyfrowej rzeczywistości. Brakuje nam narzędzi, dzięki którym moglibyśmy rozpoznać dezinformację i propagandę. Potrzebujemy ich, by jasno opierać się im i świadomie podejmować decyzje, tak ważne dla nas, jako jednostek i dla całego kraju. Uważamy, że kluczowym jest, by wyposażyć całe społeczeństwo, a szczególnie młode pokolenie, w wiedzę potrzebną do obrony przed manipulacją i dezinformacją. Potrzebujemy narzędzi, które pozwolą odróżnić wiedzę przekazywaną przez autorytety i naukę od poglądów głoszonych przez podmioty cynicznie wykorzystujące powszechny i zrozumiały strach przed nieznanym. Uważamy, że jest to najwyższy czas, by zacząć mówić o problemie głośno i otwarcie. Dezinformacja, jak widać w ostatnich latach, nie znika, ale zmienia kształt. Wykorzystuje nowe metody i techniki manipulacyjne, by wpłynąć na nas i wyrządzić szkodę społeczną. Edukacja medialna oraz edukacja o dezinformacji to złożone tematy, które w sposób całościowy powinny być włączone w program nauczania na różnym etapie rozwoju uczniów. Chociaż już teraz część kluczowych elementów wiedzy potrzebnych do rozpoznawania dezinformacji znajdziemy w podstawie programowej, to wciąż brakuje nam podejścia całościowego. Na języku polskim jeszcze na poziomie szkoły podstawowej powinniśmy móc rozmawiać o technikach manipulacyjnych, zabiegach retorycznych i erystycznych wykorzystywanych przy dezinformacji, a nie tylko o rozróżnianiu faktów od opinii. Lekcje informatyki czy technologii informacyjnej mogłyby uwzględniać wiedzę o metodach rozpoznawania przerobionych zdjęć lub filmów pokazujących fikcyjną rzeczywistość. Moglibyśmy uczyć (się), jak rozpoznawać fałszywe konta w mediach społecznościowych lub boty. Wiedza o Społeczeństwie (a obecnie również Historia i Teraźniejszość) tworzy natomiast doskonałą przestrzeń do poszerzonej dyskusji na temat szerszego zjawiska, jakim jest dezinformacja, a także reklamy politycznej, wojny informacyjnej ze strony obcych państw i prób wpływania na decyzje wyborcze. Dostrzegamy i doceniamy uwzględnienie pojęć dezinformacji i manipulacji na poziomie szkół średnich, uważamy jednak, że nauka o tych zjawiskach powinna zaczynać się wcześniej. Potrzebujemy pogłębionej dyskusji o tym, w jaki sposób uczyć o dezinformacji. Na jakich etapach edukacji wprowadzać jakiego rodzaju treści i jakie umiejętności kształtować. Możliwości jest tak dużo, jak problemów. Czas najwyższy zacząć działać. We współpracy z Landeckr Democracy Foundation i Humanity in Action, będziemy działać, aby włączyć do szkolnej podstawy programowej elementy edukacji medialnej i rozpoznawania dezinformacji. Petycję wspierają: Humanity in Action FakeNews.pl, Fundacja Przeciwdziałamy Dezinformacji Centrum Cyfrowe Stowarzyszenie Pravda Media Check Fundacja Dbam o Mój [email protected]ęg Polsko-Japońska Akademia Technik Komputerowych
    1 574 z 2 000 Podpisy
    Utworzył(a) Magdalena Wilczyńska
  • Szkoła wolna od (s)HIT-u
    Uważamy, że publikacja ta nie jest podręcznikiem. Prezentuje osobiste opinie autora, nie zawiera elementów treści i grafiki charakterystycznych dla podręczników. Prezentuje też subiektywną interpretację najnowszej historii. Książka autorstwa Wojciecha Roszkowskiego zawiera także fragmenty treści bazujące na niesprawdzonych źródłach (laboratoria produkujące ludzi) i jednocześnie narusza godność osób, które przyszły na świat w wyniku procedur wspomaganego rozwoju. Książka zawiera także sformułowania wykluczające osoby o innych poglądach niż te, które wyraża sam autor, wyklucza osoby o innym kolorze skóry czy światopoglądzie, zawiera jedynie katolicką interpretację historii. Uważamy, że podręcznik autorstwa Wojciecha Roszkowskiego wydawnictwa Biały Kruk nie spełnia standardów materiału edukacyjnego, bowiem całkowicie ogranicza realizację istotnych celów edukacyjnych, czyli możliwości samodzielnego formułowania przez młode osoby poglądów i zdobywania wiedzy w oparciu o fakty, a nie opinie. Informacje o decyzjach szkół w kwestii niewybierania podręcznika do HIT-u są oznaczane na mapie „Szkoły wolne od (s)HiTu” https://wolnaszkola.org/mapa __________ Dołącz do naszej akcji. Podpisz i prześlij apel do szkoły, do które chodzą Twoje dzieci, do szkoły której jesteś absolwentem lub absolwentką lub po prostu takiej, która znajduje się w Twojej okolicy. Razem sprawmy, że wszystkie szkoły w Polsce odrzucą skandaliczny podręcznik i we wrześniu młodzież trafi do szkół bezpiecznych i wolnych od (s)HiTu. Jeśli chcesz doręczyć apel do szkoły lub dodać szkołę do mapy „Szkoły wolne od (s)HiTu”, zgłoś się tutaj: http://akcja.link/szkoly-wolne-od-shitu —------------- Kampania wysyłania listów do szkół jest realizowana w ramach projektu "Wzmocnienie potencjału aktywistek/aktywistów poprzez naukę kampaniowania online". Projekt realizowany jest przez Akcję Demokrację z dotacji programu Aktywni Obywatele – Fundusz Krajowy finansowanego przez Islandię, Liechtenstein i Norwegię w ramach Funduszy EOG. Akcja Demokracja ani operator programu nie ponosi odpowiedzialności za treści ani działania podejmowane w ramach wspieranej kampanii. #AktywniObywatele #AkcjaDemokracja
    7 419 z 8 000 Podpisy
    Utworzył(a) Wolna Szkoła Picture
  • Protestujemy! Szkoła nie może stać się placówką quasi-resocjalizacyjną.
    Dlaczego ta ustawa jest zła? - Po pierwsze, ustala wiek odpowiedzialności dziecka za demoralizację na 10 lat, co jest sprzeczne ze współczesną wiedzą psychologiczną, medyczną i pedagogiczną. Oznacza to w praktyce, że 10-letnie dziecko będzie stawało przed sądem, który będzie mógł umieścić je w placówce resocjalizacyjnej razem z 17-18 latkami i 10-latek będzie tam mógł przebywać aż do uzyskania pełnoletności. - Po drugie, ustawa utrzymuje umożliwienie stosowania wobec dzieci i młodzieży w placówkach resocjalizacyjnych środki przymusu bezpośredniego, tj. siły fizycznej, kajdanek, pasów bezpieczeństwa, karnych izolatek. - Po trzecie, ustawa w Art. 4 par.4 przenosi na wszystkich dyrektorów polskich szkół podstawowych i średnich dotychczasowe obowiązki sędziów sądów powszechnych, w zakresie określania przejawów demoralizacji i czynów karalnych, a przede wszystkim stosowania kar (w ustawie nazywanych środkami wychowawczymi). Są to kary do tej pory zarezerwowanych wyłącznie dla sądów, w postaci: pouczenia, ostrzeżenia ustnego, ostrzeżenia na piśmie, przeproszenia pokrzywdzonego, przywrócenia stanu poprzedniego, wykonania określonych prac porządkowych na rzecz szkoły. Wejście w życie zapisów Art. par. 4. Ustawy o wspieraniu i resocjalizacji nieletnich, która przenosi częściową odpowiedzialność za losy nieletnich z aparatu sądownictwa na dyrektorów szkół powszechnych, jest zabiegiem niezrozumiałym i szkodliwym społecznie. Zapisy ustawy dają formalną możliwość dyrektorowi szkoły posługiwania się rejestrem kar, które do tej pory były zastrzeżone wyłącznie dla sądu rodzinnego, przenosząc niejako na dyrektora i szkołę odpowiedzialność z niezwiązane z edukacją formy zachowania ucznia. Jednocześnie treść paragrafu 4 wskazuje, że dyrektor szkoły ma potrafić trafnie zdiagnozować przejawy demoralizacji uczniów oraz mieć rozeznanie w kodeksowych rejestrach czynów karalnych w celu odpowiedniego ukarania ucznia. Ta kuriozalna sytuacja może zmienić oblicze polskiej oświaty: z edukacyjno-rozwojowego na karno-piętnujące. Nie ma ono nic wspólnego z wychowawczą funkcją szkoły, która polega na znoszeniu barier w rozwoju osobowym i społecznym uczniów oraz praktycznym uczeniu ich między innymi takich wartości i postaw jak współdziałanie, solidarność, wzajemna pomoc czy opiekuńczość. Wprowadzanie do życia szkoły sformalizowanych kar do tej pory zarezerwowanych dla jurysdykcji sądów, niewątpliwie zaowocuje zwiększeniem poziomu wykluczenia społecznego i stygmatyzacji dzieci i młodzieży w systemie edukacyjnym. Trudno również zgodzić się z pojęciem karania pod postacią prac porządkowych, które powinny być naturalny sposobem wychowawczego doświadczania przez uczniów edukacji prospołecznej i proekologicznej, a nie pracą „za karę”, co proponują autorzy omawianej ustawy. Praca za karę była jednym z narzędzi aparatu PRL-u, ale teraz znowu sięgnięto do tego skompromitowanego narzędzia pseudo wychowawczego. Zapisy zawarte w Art. 4. Par. 4 ustawy o wspieraniu i resocjalizacji nieletnich próbują czynić ze szkoły placówkę quasi-resocjalizacyjną. My, niżej podpisani, stanowczo protestujemy przeciwko wprowadzeniu ustawy o wspieraniu i resocjalizacji nieletnich w życie! Inicjatorzy i inicjatorki apelu: prof. Marek Konopczyński, dr hab. Małgorzata Michel, prof. Mirosława Dziemianowicz, Zofia Grudzińska, Alicja Pacewicz.
    3 366 z 4 000 Podpisy
    Utworzył(a) iga kazimierczyk Picture
  • Zacznijmy rozmawiać: mieszkańcy Starachowic zapraszają samorząd do dialogu!
    Samorząd zdecydował, aby ograniczyć transport publiczny i likwiduje przystanek najbliższy panu Zdzisławowi, który porusza się o kulach. Jednocześnie miasto składa projekt o dotację na kupno czterech kosztownych wiat przystankowych z trawą na dachu. Teren za płotem pani Agnieszki i pana Huberta gmina sprzedaje koncernowi paliwowemu i wyrasta tam stacja benzynowa. Zaś niedaleko domu pani Iwony ma stanąć spalarnia śmieci. To nie są wymyślone przykłady. Te wszystkie rzeczy już dzieją się w Starachowicach! Nie chcemy, aby decyzje władz zapadały ponad naszymi głowami! Chcemy współdecydować o tym, na co idą nasze pieniądze. Badania pokazują, że ponad 80% obywateli i obywatelek chce mieć wpływ na sprawy swojej gminy. Jednocześnie zaledwie 15% deklaruje, że go ma. Starachowiczanie i starachowiczanki wskazują dodatkowo jak istotne dla nich jest poczucie wpływu (niemal 60% badanych). Jest to ogromny potencjał, z którego samorząd może łatwo skorzystać, angażując mieszkańców i mieszkanki w procesy decyzyjne poprzez różne narzędzia demokracji lokalnej, czyli krótko mówiąc: wchodząc z nami w dialog. Polskie prawodawstwo wychodzi naprzeciw naszym oczekiwaniom, nakładając na gminy obowiązek konsultowania z mieszkańcami kluczowych decyzji, oraz rekomendując taki dialog w innych sprawach. Punktem wyjścia dla konsultacji społecznych jest art. 4 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, a także ustawy o samorządach: gminnym, powiatowym i wojewódzkim. Prawo zobowiązuje samorządy do konsultowania z mieszkańcami takich kwestii jak planowanie przestrzenne, strategie rozwoju miast, czy inwestycje oddziałujące na środowisko. Standardy ich przeprowadzenia określa zaś dokument wydany przez Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji: Siedem Zasad Konsultacji Społecznych. De facto konsultacje bywają kwiatkiem do kożucha działalności samorządu. Tak dzieje się też w Starachowicach, gdzie udział mieszkańców ma charakter jedynie fasadowy, a konsultacje nie są przeprowadzane: - rutynowo, - rzetelnie, - w zróżnicowanej formie, - w godzinach dogodnych dla mieszkańców, - na etapie planowania inwestycji, - informacja o ich przeprowadzeniu nie trafia do odbiorców. Starachowicki samorząd przeprowadza je tylko wtedy, gdy musi: na przykład kiedy obliguje go do tego regulamin pozyskania funduszy unijnych. Zdajemy sobie sprawę, że kultura partycypacyjna jest wymagającą formą zarządzania miastem. Ale jednocześnie jest najbardziej progresywną: zapewnia prawidłowy przepływ informacji między urzędnikami a mieszkańcami, pogłębia zaufanie społeczne, pozwala wczuć się w potrzeby różnych grup i znaleźć wspólnie rozwiązania, które je godzą, wzmacnia model demokratyczny, pozwala na symetryczne rozłożenie odpowiedzialności za miasto, buduje tożsamość mieszkańców, obniża koszty inwestycyjne, wreszcie poprawia wizerunek władz w oczach mieszkańców. Progresywne samorządy korzystają z tego prostego narzędzia w przypadku niemal wszystkich miejskich inwestycji, co znacząco usprawnia funkcjonowanie urzędu i poprawia życie mieszkańców. W mieście KAŻDY GŁOS JEST WAŻNY. Dialog społeczny jest kluczowy dla podejmowania decyzji o naszej wspólnej przestrzeni. Będzie ona stanowić ramy dla naszej wspólnej przyszłości. Podpisz apel! Kampania "Zacznijmy rozmawiać: mieszkańcy Starachowic zapraszają samorząd do dialogu" realizowana jest w ramach projektu "Wzmocnienie potencjału aktywistek/aktywistów poprzez naukę kampaniowania online". Projekt realizowany jest przez Akcję Demokrację z dotacji programu Aktywni Obywatele – Fundusz Krajowy finansowanego przez Islandię, Liechtenstein i Norwegię w ramach Funduszy EOG.
    300 z 400 Podpisy
    Utworzył(a) Marta Szperlich-Kosmala
  • Młodzież przeciwko HiT
    Szkoła – na przestrzeni lat – przyczynia się do kształtowania indywidualnego systemu wartości, kształtuje nasz światopogląd i wpływa na dorosłe życie. Nie możemy pozwolić na jej upolitycznienie i trwałe wprowadzenie indoktrynacji.
    150 z 200 Podpisy
    Utworzył(a) Bartosz Graczyk