• Odrzucić "Tarczę Antykryzysową"!
    Na posiedzeniu 27-28 marca 2020 r. Sejm RP przyjął poprawki do rządowego projektu ustawy tzw. "Tarczy Antykryzysowej". Te z nich, które w niewielkim stopniu mogły poprawić sytuację społeczeństwa i systemu opieki zdrowotnej - zostały odrzucone. Koszty kryzysu zrzucone zostały na pracownice i pracowników uderzając w grupy najbardziej zagrożone kryzysem. Przegłosowano także rozwiązania, które w żadnym stopniu nie są związane z pandemią COVID-19, np. zwiększenie uprawnień dla służb mundurowych, czy uzbrojenie służby więziennej w paralizatory. „Tarcza Antykryzysowa” pogłębi zapaść służby zdrowia – regulacje przyjęte przez Sejm zakładają przyznanie sektorowi opieki zdrowotnej dziesięciokrotnie mniejszego finansowania niż to, które specustawa przewiduje dla banków i sektora prywatnego. Podczas gdy obywatele i obywatelki zaopatrują ochronę zdrowia na własną rękę w przedmioty sanitarne i pożywienie, rząd pozostawia tych, których rola w przeciwdziałaniu epidemii jest najważniejsza w jeszcze gorszym położeniu. Na wsparcie służby zdrowia „Tarcza” przewiduje skromne dofinansowanie w wysokości 7,5 mld zł. Dla porównania – sektor bankowy ma otrzymać aż 70 mld zł. Jedną z najbardziej pokrzywdzonych grup są pracownice i pracownicy – zarówno sektora prywatnego, jak i publicznej opieki zdrowotnej. Ustawa osłabia też pozycję związków zawodowych. Pieniądze trafią do firm, które jednocześnie wdrażają masowe zwolnienia. Na mocy ustawy dzień pracy można wydłużać do 12 h, a minimalny czas odpoczynku zredukować z 11 godzin do 8 - dotyczy to także pracowników służby zdrowia. Na wprowadzeniu "Tarczy Antykryzysowej" nie skorzystają ludzie (oni mają pracować jeszcze ciężej, więcej i za mniejsze pieniądze) ani służba zdrowia. Skorzystają banki i firmy - to do nich trafi większość rządowych pieniędzy. Nie pozwólmy, by prywatne interesy rządzących stanowiły o zagrożeniu naszego zdrowia i życia oraz znacznie pogarszały sytuację tych, od których ono zależy! Podpisz apel! Udostępnij go! Powstrzymajmy tę ustawę! --------------------- Więcej szczegółowych informacji o „Tarczy Antykryzysowej” znajdziesz w analizach: >> Społecznego Pakietu Kryzysowego: https://www.facebook.com/notes/społeczny-pakiet-kryzysowy/odrzucić-tarczę-antykryzysową/112021823777786/?__tn__=H-R >> Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Inicjatywa Pracownicza: http://www.ozzip.pl/publicystyka/gospodarka/item/2613-tarcza-antykryzysowa-za-kryzys-zaplaca-pracownicy >>Komitetu Obrony Praw Lokatorów: https://lokatorzy.info.pl/rzad-nie-zamierza-chronic-lokatorow-znowu/ --------------------- www.pakietkryzysowy.info #pakietkryzysowy
    947 z 1 000 Podpisy
    Utworzył(a) Anna Maniurkowska
  • List maturzystów do rządu
    Wyrażamy ogromne zaniepokojenie brakiem konkretnych planów dotyczących przeprowadzenia egzaminów maturalnych. W sytuacji pandemii koronawirusa, która niewątpliwie odciska piętno na całym społeczeństwie, przystępowanie do matury byłoby narażeniem wielu uczniów i uczennic, a także nauczycieli i nauczycielek, członków komisji na ryzyko zakażenia. Ponadto, skutkami zamknięcia szkół są niewystarczające kontakty z nauczycielami, chaos spowodowany niską efektywnością zdalnych lekcji. W porównaniu do poprzednich roczników, nasz nie ma takich samych możliwości przygotowania się do egzaminów, co może się przełożyć na ich wyniki. Zastrzegamy, że przekładanie matur nie byłoby dla nas komfortowym rozwiązaniem, jednakże mając na uwadze dobro młodzieży i wszystkich szkolnych społeczności, należy podjąć odpowiedzialne decyzje, które dotyczą setek tysięcy młodych ludzi. Dajemy adresatom listu 7 dni na odpowiedź. W razie jej braku podejmiemy kolejne działania, o których będziemy informować na bieżąco. Autorzy listu: Adam Kudyba Maciej Wrabec Karolina Zielińska RUCH PROTESTUJĄCYCH MATURZYSTÓW
    19 432 z 20 000 Podpisy
    Utworzył(a) Maciej Wrabec
  • Petycja o poprawę dostępu do diagnostyki koronawirusa
    Wprowadzony reżim sanitarny nie pomoże opanować epidemii, jeżeli ludzie w Polsce nie będą mieli dostępu do diagnostyki. Tymczasem, obecnie przeprowadzana ilość testów jest drastycznie niższa niż w większości pozostałych krajów Europy. Niewielka ilość wykrytych zakażeń nie jest dowodem na małą ilość chorych. Jest wynikiem niewystarczającej diagnostyki. Oczekujemy natychmiastowego zwiększenia nakładów na dostępność diagnostyki wirusa SARS-CoV-2, czyli tzw. koronawirusa. Polska nie ma możliwości zapewnienia ochrony socjalnej swoim obywatelom, zmuszonym do wielodniowej, być może wielotygodniowej kwarantanny społecznej. Rygor sanitarny jest niezwykle ważny, ale brak diagnostyki w kraju nieposiadającym mechanizmów przeciwdziałającym katastrofie ekonomicznej pojedynczych gospodarstw domowych to proszenie się o katastrofę ekonomiczną i sanitarną na skalę całej Polski. Jak podaje Europejskie Centrum Zapobiegania i Kontroli Chorób w Europie: "Priorytetowe środki reagowania powinny koncentrować się na systemach opieki zdrowotnej i pracownikach opieki zdrowotnej w celu zapewnienia szybkiego wykrywania i diagnozowania przypadków choroby" (Outbreak of novel coronavirus disease 2019 (COVID-19): increased transmission globally – fifth update). Oczekujemy natychmiastowego wdrożenia procedur umożliwiających zwiększenie dostępu do diagnostyki koronawirusa na poziomie osiąganym przez naszych zachodnich sąsiadów. W tym w szczególności diagnostyki osób zgłaszających się z objawami zakażeń oraz przesiewowych testów ulicznych, które najskuteczniej powstrzymują postęp epidemii, czego przykładem są w szczególności Korea Południowa oraz prowincja Guangdong w Chinach. Nie zgadzamy się na pozbawianie obywateli Polski dostępu do diagnostyki. Niska wykrywalność wirusa w Polsce nie jest wynikiem niewielkiej ilości zachorowań, lecz błędów w procedurach diagnostycznych.
    166 z 200 Podpisy
    Utworzył(a) Aśka Ławicka Picture
  • Apel o budowę ścieżki rowerowej równolegle do drogi 187N Wierzbiny– Bemowo Piskie
    Droga powiatowa 187N na odcinku Bemowo Piskie – Wierzbiny to droga o bardzo intensywnym ruchu samochodowym. [ENGLISH VERSION BELOW] Od momentu powiększenia jednostki w Bemowie Piskim o wojska batalionu NATO ruch ten jest tak samo intensywny przez cały rok, nie tylko w okresie nasilonych manewrów czy ćwiczeń wojskowych. W okresie wakacyjnym droga dodatkowo przejmuje część ruchu osobowego z Warszawy – dogodny dojazd Via Baltica do Szczuczyna, a stamtąd do Wierzbin to bardzo atrakcyjna opcja, z której korzysta wiele osób. Duża część terenu leśnego wzdłuż wzmiankowanej drogi na odcinku Drygały – Bemowo Piskie i dalej jest obszarem poligonu (oznakowana tablicami). Oznacza to dla ludności cywilnej zakaz wstępu pod karą grzywny, nie tylko w czasie prowadzonych ćwiczeń i strzelań, ale na stałe, bez ograniczeń czasowych czy przerw wakacyjnych. Społeczność Bemowa Piskiego i Gorzekał pozostaje tym samym odcięta od jakiejkolwiek możliwości korzystania z otaczającej ww. miejscowości przyrody – nie ma możliwości wejścia do lasu, zbierania grzybów czy jagód, uprawiania sportu w postaci biegania, jazdy na rowerze czy jakiejkolwiek innej. Według opinii komendanta OSWPL w Bemowie Piskim ppłk. J. Wyszeckiego, istnieje możliwość przeprowadzenia traktu pieszo – rowerowego w ramach projektowanej przebudowy drogi w taki sposób, aby nie kolidowało to z pracami poligonu. Bemowo nie posiada stałego połączenia komunikacyjnego z Orzyszem, będącego najbliższą (10 km) ofertą rekreacyjną (jezioro, lasy poza poligonem, szlaki rowerowe) i kulturalną. Autobusowe połączenie z Białą Piską i Drygałami nie zaspokaja potrzeb mieszkańców w tym zakresie. Jedyną możliwością skorzystania z jakiejkolwiek rekreacji, w tym możliwości dłuższego spaceru jest wyjazd samochodowy. Szkoła podstawowa w Bemowie Piskim liczy ponad 100 uczniów, w okresie wakacji w dużej mierze pozostających na miejscu. Dzieci te nie mają żadnej możliwości skorzystania z atrakcji, jakie oferują Mazury w okresie letnim. Jedyną szansą jest jazda rowerem do Wierzbin i Orzysza, gdzie znajduje się strzeżona plaża miejska nad jeziorem, atrakcyjna tak samo dla turystów, jak i dla mieszkańców. Już w obecnym momencie jazda rowerem drogą Bemowo – Wierzbiny to wyjątkowo ryzykowna aktywność. Intensywny ruch dużych pojazdów wojskowych i brak pobocza sprawia, że nie jest to ani rekreacja (spaliny), ani przyjemność (niebezpieczeństwo). Dla niektórych jednak – niedysponujących samochodem, a dojeżdżających do pracy – konieczność. Widok dzieci poruszających się latem tą trasą to naprawdę zgroza. Większość z nich posiada kartę rowerową, ale ona niestety nie ochroni nikogo przed wypadkiem. Trudno też oczekiwać, że ludzie odcięci od dostępu do lasu i jezior, będących bogactwem regionu, zrezygnują z przemieszczania się w najbliższej okolicy. Planowana rozbudowa drogi w postaci jej poszerzenia będzie miała konsekwencję przede wszystkim w postaci wzrostu prędkości poruszających się nią pojazdów. Droga stanie się jeszcze bardziej niebezpieczna dla wszystkich użytkowników poza samochodami wojskowymi i ciężarowymi innego typu. Rozumiemy konieczność wykonania tych prac ze względu na działalność poligonu oraz na stan obecnej drogi, nieprzystosowanej parametrami do pełnionej funkcji. Jednocześnie apelujemy o zaplanowanie ścieżki rowerowej (traktu pieszo – rowerowego) oddzielonej od drogi pasem zieleni tak, jak zostało to rozwiązane na odcinku Wierzbiny – Orzysz. Byłby to zarówno wyraz troski o życie i zdrowie mieszkańców Bemowa Piskiego i Gorzekał, jak i dbałości o kondycję, sprawność i rekreację żołnierzy stacjonujących w Orzyszu i Bemowie Piskim. W okresie wiosenno-letnim również oni chcą korzystać z możliwości dojazdu rowerem do pracy. Istniejąca droga przez poligon, będąca drogą wewnętrzną i najkrótszą trasą, jest zamknięta nie tylko dla cywilów, ale również dla żołnierzy zawodowych dojeżdżających na służbę. Apelujemy o zniwelowanie zagrożenia dla życia i zdrowia mieszkańców Bemowa Piskiego i Gorzekał, które wzrośnie w efekcie poprawy parametrów drogi. Przychylając się do wniosku, samorząd powiatowy oraz komenda poligonu będą mogły wykazać się działaniami na rzecz społeczności lokalnej, jednocześnie wpisującymi się w harmonijne funkcjonowanie dużej bazy wojskowej w środowisku lokalnym, z korzyścią dla stacjonujących tu wojsk oraz dla mieszkańców. [ENGLISH BELOW] District road 187N on the section Bemowo Piskie - Wierzbiny is a road with very intense car traffic. This movement is equally intense throughout the year, not only during periods of frequent maneuvers or military exercises. A large part of the forest area along the said road is the training ground area (marked with boards). Civilians are not allowed to enter under a fine, not only during exercises and shootings, but permanently, without time restrictions or holiday breaks. They remain cut off from any possibility of using the surrounding above-mentioned places of nature - it is not possible to enter the forest or do sports in the form of running, cycling or any other. According to the opinion of the OSWPL commandant in Bemowo Piskie, Lt. Col. J. Wyszecki, it is possible to delineate a walking and cycling route as part of the planned remodeling of the road in such a way that it does not interfere with the training ground operations. Right now riding a bike along the Bemowo - Wierzbiny road is extremely risky. The intense movement of large military vehicles and the lack of roadside means that it is neither recreation (exhaust fumes) nor pleasure (danger). For some, however - who do not have a car and who commute to work - a necessity. We urge you to reduce the threat to life and health of the local community which will increase as a result of improved road parameters. It would be for the benefit of the troops stationed here as well.
    341 z 400 Podpisy
    Utworzył(a) Milka Jung
  • EMERYTURA I RENTA BEZ PODATKU DOCHODOWEGO!
    Wielu seniorów głoduje. Nie stać ich na wykupienie leków. Środki, które dostają, nie starczają na to, by godnie żyć. 13. emerytura bądź renta nie rozwiąże problemów, za to pieniądze z niesłusznie pobieranego podatku zostaną w portfelu każdego miesiąca. Ci ludzie już raz podatki zapłacili. Dlaczego ponownie im się je pobiera? Czy to sprawiedliwe? CZAS PRZYWRÓCIĆ GODNOŚĆ SENIOROM!!
    5 829 z 6 000 Podpisy
    Utworzył(a) Przemek Ledzian Picture
  • Ratujmy szpital na Stępińskiej
    Szpital Czerniakowski jest jednym z głównych ośrodków medycznych Warszawy, posiadającym drugi stopień referencyjności. Rocznie szpital udziela około 80 tysięcy świadczeń. Placówka ma kluczowe znaczenie dla mieszkańców Mokotowa - najbardziej zaludnionej dzielnicy Warszawy, w której znaczną część mieszkańców stanowią osoby w podeszłym wieku. Szpitalny Oddział Ratunkowy przy ul. Stępińskiej jest jedynym w tej dzielnicy. Odbywają się tu także dyżury specjalistyczne SOR w zakresie laryngologii i okulistyki. Od wielu lat miasto obiecuje i jednocześnie odsuwa w czasie remont oddziału ratunkowego przy Stępińskiej, który jest niezbędny do jego dalszego funkcjonowania (obecna zgoda Wojewody wygaśnie z końcem bieżącego roku). Do końca 2019 r. Władze Miasta nie przyznały Szpitalowi środków na remont oddziału ratunkowego. Tym samym oddział działać może najdalej do grudnia 2020 r. Aktualnie na Mokotowie i w Śródmieściu działa po jednym oddziale SOR - w ramach Szpitala Czerniakowskiego i na Solcu. Reorganizacja polegająca na przeniesieniu ich do budynku przy ul. Indiry Gandhi oznaczać będzie, że czas dojazdu karetki i transportu pacjentów z Mokotowa, Wilanowa i Śródmieścia drastycznie wzrośnie, co negatywnie wpłynie na możliwość skutecznego udzielenia im pomocy, ocalenia zdrowia oraz życia. W szpitalu przy ulicy Stępińskiej działa 8 oddziałów specjalistycznych, w tym 2 kliniczne - chirurgii ogólnej i otolaryngologiczny oraz Specjalistyczna Przychodnia Przyszpitalna, w skład której wchodzi 12 poradni. Dodatkowo w Szpitalu działa Nocna i Świąteczna Opieka Zdrowotna oraz Zakład Rehabilitacji Dziennej. Na Stępińskiej nowoczesnymi technikami laparoskopowymi operowani są chorzy na raka pacjenci z Centrum Onkologii w Warszawie oraz Wieliszewie. Planowane po połączeniu placówek przeniesienie części oddziałów Szpitala Czerniakowskiego do budynku Szpitala Południowego spowoduje zmniejszenie liczby łóżek oraz sal operacyjnych, którymi dysponują poszczególne oddziały. Szpital Południowy dysponuje bowiem o ¼ mniejszą liczbą miejsc, niż obecnie oferują szpitale Czerniakowski i “na Solcu”. Pacjenci z nowotworami głowy i szyi, schorzeniami neurologicznymi czy też otyłością wielką, którzy obecnie są na wysokim poziomie leczeni przy ul. Stępińskiej, stracą często jedyną szansę na uzyskanie potrzebnej pomocy. Warszawa potrzebuje więcej dobrych szpitali - takich jak Szpital Czerniakowski. Obecnie Szpital Czerniakowski realizuje ryczałt przyznany przez NFZ w ponad 100%. W 2019 roku przychody z NFZ wzrosły o ok. 5 mln zł, do ponad 75 mln zł, co pokazuje, że szpital działa sprawnie i jest kompetentnie zarządzany. Za reorganizacją przemawia więc jedynie możliwość przejęcia wysokiego statusu leczniczego (2. stopnia referencyjności wg NFZ) wypracowanego przez Szpital Czerniakowski przez nowo-otwartą placówkę Szpitala Południowego, który zgodnie z procedurami byłby w stanie wypracować taki status dopiero za kilka lat. Przy interwencyjnym połączeniu dwóch istniejących placówek oraz jednej nowo powstającej zupełnie nielogiczne jest także rozwiązywanie i reorganizowanie akurat tej, która posiada najwyższy z nich poziom referencyjności, sprawnie się rozwija i działa bez zarzutu oraz podporządkowywanie jej placówce o niższym poziomie referencyjności, co do jakości zarządzania i funkcjonowania której jest wiele zarzutów. Działanie takie budzi obawę o dalszą jakość usług medycznych świadczonych zarówno w trakcie reorganizacji, jak i też po niej. Z perspektywy pacjentów i mieszkańców Warszawy, ich zdrowia oraz jakości świadczonych im usług medycznych uruchomienie Szpitala Południowego nie jako autonomicznej placówki, ale kosztem połączenia i przeorganizowania ze szpitalami przy ul. Stępińskiej i ul. Solec, jest propozycją niezwykle szkodliwą. Dlatego apelujemy do Radnych m. st. Warszawy o podjęcie decyzji najlepszej dla mieszkańców miasta oraz pacjentów warszawskich szpitali i odrzucenie uchwały o połączeniu Szpitala Czerniakowskiego ze Szpitalem Południowym i Szpitalem na Solcu.
    3 070 z 4 000 Podpisy
    Utworzył(a) Tomasz Morozgalski Picture
  • ✌️ ZRÓBMY W CAŁEJ POLSCE AKCJE SOLIDARNOŚCI Z BIAŁORUSIĄ 20 GRUDNIA! 🇵🇱
    W Białorusi prawdopodobnie nie powtórzy się tak spektakularny scenariusz jak z Krymem i z Donbasem w Ukrainie. Rosja boi się kolejnych sankcji i będzie działać tak, żeby połknąć Białoruś po cichu — dlatego poparcie dla protestujących w obronie własnej niepodległości Białorusinów i Białorusi będzie mniejsze, niż w przypadku Ukrainy 6 lat temu. Od końca 2018 r. Kreml otwarcie naciska na „pogłębianie integracji” z Białorusią, uzależniając dalsze gospodarcze wsparcie dla tego kraju od realizacji zapisów umowy o powstaniu państwa związkowego z 1999 r. Cała białoruska gospodarka zbudowana jest na tanich surowcach z Rosji. W sobotę w Soczi rozmowy prezydentów Rosji i Białorusi w sprawie połączenia obu krajów zakończyły niepowodzeniem. Jak to ujął jeden z białoruskich portali, „to, o czym Putin z Łukaszenką rozmawiali ponad 5 godzin, ujęto w 1-minutowym komunikacie”. Nowy „sojusz” prezydenci obu państw mieli podpisać z pompą 8 grudnia — w 20. rocznicę powstania „Państwa Związkowego Rosji i Białorusi” oraz w 28. rocznicę podpisania umowy o ostatecznym rozpadzie ZSRR. Władimir Putin i Alaksandr Łukaszenka jednak nie dogadali się co do pogłębienia integracji i zapowiedzieli kolejne spotkanie na 20 grudnia w Petersburgu. Mińskowi kończy się 31 grudnia „umowa gazowa”, zgodnie z którą Białoruś pobiera rosyjskie surowce za preferencyjną ceną. Jeśli umowa nie zostanie przedłużona przez Kreml, białoruska gospodarka się rozsypie. Głównym postulatem Mińska jest dostarczanie rosyjskich surowców energetycznych po cenach wewnątrzrosyjskich. Dla Władimira Putina głównym celem jest integracja. Białoruś, jeśli zgodzi się na integrację, uzyska preferencje od Kremla. Ale tych dwóch rzeczy nie da się pogodzić. Ustępstwa Łukaszenki kosztem suwerenności mogą obudzić śpiące dotąd białoruskie społeczeństwo obywatelskie. W sobotę i niedzielę w Mińsku trwały najliczniejsze tzw. „niesankcjonowane przez władze” protesty białoruskiej opozycji przeciwko integracji z Rosją — w podobnych akcjach, które dotąd brutalnie były bite i rozpędzane przez milicję, wzięło udział po ok. 1000 osób. Milicja po raz pierwszy w historii kraju była spokojna wobec „nielegalnych” protestantów. Ci w sobotę rozerwali portret Putina, a w niedzielę przekazali do rosyjskiej ambasady petycję ze sprzeciwem wobec „integracji” z Rosją. Ochroniarz ambasady petycję przyjął. W Białorusi tego jeszcze nie było. Przez dwa dni protestujący chodzili po stolicy gdzie tylko chcieli, wygłaszali przemówienia, mimo że nie mieli zgody na pikietę. Nikt nikogo jednak nie bił i nie wciągał do samochodów policyjnych. Liczni świadkowie mówią, że przełożeni powtarzali milicjantom — „spokojniej, ciszej”. To potwierdza, że brak przemocy ze strony milicji było nakazem odgórnym. Rosyjskie media aktywnie komentują protesty sprzeciwiających się zjednoczeniu z Rosją Białorusinów. Rządowa agencja informacyjna „Regnum” chwaląc Kreml za „pierwszą dużą przewagę strategiczną” określa protestujących Białorusinów mianem „neobanderowców”. Gazeta „Prawda”, dawny organ Komitetu Centralnego KPZR, pisze o „białoruskich radykałach”, którzy chcą powtórki „scenariuszu kijowskiego”. Tytuł redakcji — „Majdan w Białorusi. Nacjonaliści chcieli włamać się do Pałacu Republiki”. Skoro dziś Kreml piętnuje proeuropejskich Białorusinów jako „neobanderowców”, to obawiam się, że działająca w Polsce propaganda rosyjska będzie robiła to samo. Warszawa, Białystok, Wrocław, Kraków — to miasta, które przyjęły tysiące Białorusinów walczących w swoim kraju o demokrację. Polska, obok Ukrainy i Litwy, to ważny kraj dla białoruskiej proeuropejskiej diaspory. Czy nie będzie tak, że pewne media będą próbowały „wyciszyć” głos mieszkających nad Wisłą Białorusinów, systematycznie zarzucając im, że nie rozliczyli się z jakiejś karty z przeszłości? Dlatego ważne jest, żebyśmy w Polsce pokazali Białorusinom, że nie są sami! Zdj.: Radio Swaboda
    13 z 100 Podpisy
    Utworzył(a) Igor Isajew Picture
  • Łódź bez polowań
    Wymienione wyżej organizacje występują w imieniu obywateli i obywatelek gminy Łódź, którym zależy na poszanowaniu środowiska naturalnego i możności obcowania z naturą i zwierzętami. Chcemy zwrócić Pani uwagę na wzrost świadomości ekologicznej mieszkanek i mieszkańców Łodzi i okolic oraz na rosnącą wrażliwość mieszkanek i mieszkańców gminy, którzy chcą mieć realny wpływ na to, co się dzieje w lasach i łąkach wokół nich. Lasy są naszym wspólnym dobrem, miejscem rekreacji i wycieczek rowerowych i należy o nie szczególnie dbać i chronić. Zwierzęta nie stanowią zagrożenia dla ludzi, w przeciwieństwie do myśliwych, którzy w sposób bezpośredni zagrażają życiu i zdrowiu naszemu oraz naszych zwierząt. W związku z przypadkami postrzeleń myśliwych i przypadkowych osób podczas polowań uważamy, że takie wyłączenia mogą zwiększyć bezpieczeństwo wszystkich użytkowników lasów naszej gminy. Decyzje o wyłączeniu gmin z terenów łowieckich znajdują uznanie wśród ich mieszkańców. Przykładem jest Sopot, którego prezydent nie chce polowań na terenie gminy. Liczymy, że nasz głos zostanie pozytywnie rozpatrzony i wystąpi Pani do Marszałka Województwa Łódzkiego o wyłączenie obszaru gminy Łódź z terenu planowanych nowych obwodów łowieckich.
    4 225 z 5 000 Podpisy
    Utworzył(a) Magdalena Gałkiewicz Picture
  • Petycja o ustanowienie alarmu klimatycznego w mieście Łodzi
    Katastrofa klimatyczna staje się faktem. Od czasów rewolucji przemysłowej średnia temperatura Ziemi wzrosła już o ponad 1°C. Jednocześnie 17 z 18 najcieplejszych lat w 136-letnim rejestrze miało miejsce po 2001 roku. Najnowsze raporty Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu (IPCC) potwierdzają skalę zagrożeń i tempo zmian klimatu, co powinno być jednoznacznym wezwaniem dla rządzących, do prowadzenia polityki klimatycznej w oparciu o aktualne stanowisko nauki. Pod koniec listopada, Światowa Organizacja Meteorologiczna (WMO), opublikowała raport wskazujący, że średni poziom CO2 w atmosferze jest rekordowy i nie ma oznak spowolnienia wzrostu emisji, nie mówiąc już o ich spadku. Dwa dni później, kolejna grupa naukowców poinformowała, że najprawdopodobniej przekroczyliśmy 9 z 13 punktów krytycznych, które prowadzą do nagłych i nieodwracalnych zmian klimatu, tworząc efekt domina z jednoczesnym pogłębieniem i przyspieszeniem tych zmian. Choć jeszcze do niedawna wydawało nam się to odległą przyszłością, warunki panujące na naszej planecie mogą zmienić się diametralnie w ciągu najbliższych lat. MAMY NIEWIELE CZASU, BY ZAPOBIEC KATASTROFIE. Zmiany klimatu, jakie obecnie zachodzą to prawdziwa, wymagająca naszej ingerencji sytuacja kryzysowa wywołana działalnością człowieka. Środowisko naturalne, bioróżnorodność, gospodarka, życie ludzi i zwierząt - wszystkie te sfery zostaną poważnie dotknięte. To dzieje się tu i teraz. Łódzkie to obszar zagrożony pustynnieniem. Według raportu Polityka Ekologiczna Państwa 2030, 90% łódzkiego zagrożone jest opadami poniżej 400 mm rocznie, czyli tylko nieco więcej niż w gorącym klimacie pustynnym! Latem tego roku w Sieradzu brakowało wody pitnej, a miasto od kilku lat regularnie ma problemy z zapewnieniem odpowiedniej ilości wody mieszkańcom. Dalsze zmiany klimatu grożą również nieprzewidywalnością pogody, gdzie jednocześnie przy spadkach łącznej ilości opadów wzrośnie liczba dni z ekstremalnymi opadami powodującymi lokalne zalania i podtopienia. SYTUACJA TA BĘDZIE SIĘ TYLKO POGARSZAĆ, JEŚLI POZOSTANIEMY BIERNI I OBOJĘTNI. W zleconym przez Urząd Miasta Planie adaptacji do zmian klimatu dla Miasta Łodzi do roku 2030 czytamy: „Z przeprowadzonych analiz wynika, iż głównymi zagrożeniami klimatycznymi w Łodzi są: - wzrost temperatury maksymalnej powietrza, - częstsze występowanie fal gorąca i dni upalnych, - długotrwałe okresy bezopadowe w połączeniu z temp. maksymalną powyżej 25°C, - występowanie lokalnych, nagłych powodzi miejskich powodujących zalanie lub podtopienie terenu w wyniku wystąpienia silnego, krótkotrwałego opadu deszczu o dużej wydajności, - wzrost koncentracji zanieczyszczeń powietrza oraz występowanie smogu kwaśnego (zimowego), - występowanie burz, w tym burz z gradem, oraz związanych z nimi deszczów nawalnych, mogących powodować podtopienia w mieście. Zjawiska te stanowią poważne zagrożenie dla prawidłowego funkcjonowania miasta oraz zdrowia i życia jego mieszkańców. Znajduje to odzwierciedlenie w obserwowanych w latach 1981-2015 zmianach warunków klimatycznych”. Świadomość tych zagrożeń narzuca władzom miasta podjęcie natychmiastowych działań. SYTUACJA JEST ALARMOWA I WYMAGA WPROWADZENIA KLIMATYCZNEGO STANU WYJĄTKOWEGO. Jeśli nie zaczniemy działać, doświadczymy fatalnych skutków naszej bezczynności, zostawiając jednocześnie wyniszczoną i przegrzaną planetę przyszłym pokoleniom. Zanim nadejdzie nieodwracalna katastrofa, najpierw ucierpią nasze lokalne społeczności, miasto, my i nasze dzieci. Koniecznością jest więc rozpoczęcie działań mających, na celu zapobiegnięcie ekstremalnym skutkom załamania klimatu i ich łagodzenie, póki jeszcze jest co ratować. Słusznym początkiem realnej walki o ratowanie klimatu jest przyznanie, że ten poważny problem istnieje. Dlatego my, Extinction Rebellion, oddolny ruch obywatelski, APELUJEMY DO PANI PREZYDENT HANNY ZDANOWSKIEJ I URZĘDU MIASTA ŁODZI O USTANOWIENIE W MIEŚCIE ŁODZI ALARMU KLIMATYCZNEGO.
    187 z 200 Podpisy
    Utworzył(a) Extinction Rebellion Łódź Picture
  • List otwarty w sprawie projektu specustawy dla Łodzi
    Łódź od wielu lat zmaga się ze złym stanem budynków, w tym zabytków. Od zawsze problemem jest brak wystarczającej ilości mieszkań, zbyt mała ilość dobrej jakości przestrzeni publicznych i zieleni miejskiej, ogólny niski standard życia w centrum miasta. Na przestrzeni ostatnich lat widać dynamiczne zmiany tego stanu, jednak tempo tych zmian jest zbyt niskie, aby udało się uratować wszystkie budynki i podnieść standard życia w centrum. Bez wątpienia sytuacja w mieście jest bardzo trudna i należy natychmiast podjąć działania prowadzące do uratowania naszego wspólnego wielokulturowego dziedzictwa materialnego. W pełni zgadzamy się z tym, że należy zintensyfikować działania wielu środowisk i znaleźć właściwe rozwiązania prawne. Nie zgadzamy się jednak, aby projekt specustawy dla Łodzi został napisany "na kolanie", pod presją czasu, bez zgłębienia wszystkich warstw problemów, z jakimi borykamy się na co dzień. Nie możemy pozwolić, aby zapisy specustawy otwierały szeroko furtkę do niszczenia zabytków - tego, co stanowi o naszej tożsamości jako Łodzian, tego, co jest w Łodzi wyjątkowe i unikalne w skali Europy. Protestujemy przeciwko wybieraniu rozwiązań najprostszych i prowizorycznych, które tylko z pozoru i chwilowo poprawią naszą sytuację. Wnioskujemy o prawdziwą dyskusję merytoryczną nad projektem specustawy, o jej szczegółową i możliwie najszerszą analizę, o zaproszenie do prac specjalistów różnych dziedzin, praktyków i teoretyków, nie tylko urzędników i radnych. - Justyna Brodzka - historyk sztuki, konserwator zabytków
    303 z 400 Podpisy
    Utworzył(a) Urszula Niziołek-Janiak Picture
  • Zakończmy erę palenia węglem w Łodzi
    Rozpoczął się kolejny okres grzewczy. Oznacza to, że po raz kolejny przez kilka miesięcy będzie nam w naszym mieście ciężko oddychać. Pogorszy się stan naszego zdrowia. Wielu z nas nie będzie w tym czasie zażywać wypoczynku na zewnątrz, porzuci poruszanie się rowerem, aby uniknąć wdychania łódzkiego powietrza. Praktycznie już od listopada spacer z dzieckiem po centrum Łodzi, Starym Polesiu, Zarzewie i po wielu innych osiedlach to narażanie go na uszczerbek na zdrowiu. Pyły zawieszone są przyczyną około 1000 zgonów rocznie w samej tylko Łodzi. Dużo więcej osób doświadcza poważnych problemów zdrowotnych, jak trudności z oddychaniem, astma, choroby układu krążenia czy alergie. Zanieczyszczone powietrze jest szczególnie niebezpieczne dla osób starszych, dzieci i noworodków oraz kobiet w ciąży. Są okresy, w których stężenia rakotwórczego benzo(a)pirenu w Łodzi przekraczają kilkakrotnie dopuszczalne normy. Najwyższe w Polsce średnie roczne stężenie - najgroźniejszego dla naszego życia i zdrowia- pyłu PM 2.5 występuje właśnie w Łodzi. Sześć miast z województwa łódzkiego znajduje się na liście najbardziej zanieczyszczonych miast w Europie. Oddychając łódzkim powietrzem przez rok, wdychamy tyle zanieczyszczeń co przy wypaleniu 2322 papierosów (ponad 6 dziennie), wszyscy - dzieci, niemowlęta, osoby starsze. Apelujemy o wprowadzenie zakazu palenia w kominkach, kozach i ogrzewaczach pomieszczeń (niebędących głównym źródłem ogrzewania) w dniach, w których prognozowane stężenie średnio dobowej normy zanieczyszczeń pyłu PM10 przekroczy dopuszczalną normę (50 ug/m3), tak jak uczyniły to władze Poznania. Prosimy o wystosowanie przez Radę Miasta Łodzi inicjatywy do Sejmiku Województwa Łódzkiego o przyjęcie dodatkowych regulacji do uchwały antysmogowej dla Łodzi. Ponadto domagamy się od władz Łodzi niezwłocznego opracowania i wprowadzenia w życie efektywnego planu likwidacji pieców na paliwa stałe znajdujących się w mieszkaniowych zasobach miasta i likwidacji tzw. ubóstwa energetycznego. Domagamy się wzmożenia kontroli nad tym, co spalane jest w piecach, kozach, kominkach, wykrywania i karania osób, które spalają w nich śmieci i w ten sposób trują otoczenie. Domagamy się radykalnej, ale SPRAWIEDLIWEJ transformacji energetycznej naszego regionu poprzez ustanowienie jako priorytetów: termomodernizacji, przyłączenia domostw do sieci ciepłowniczej oraz wymiany pieców na czyste źródła ciepła przy ​jednoczesnym wdrożeniu programu osłon socjalnych dla osób, które mogą być zagrożone ubóstwem z powodu podniesienia kosztów ogrzewania wynikłych ze zmiany źródła ciepła lub rodzaju paliwa. Interes społeczny wymaga od nas wszystkich działania od zaraz.
    241 z 300 Podpisy
    Utworzył(a) Partia Zieloni Łódź
  • Odwołanie Prof. Andrzeja Kochańskiego ze stanowiska krajowego konsultanta ds. genetyki klinicznej
    Minister Zdrowia powołał na stanowisko Krajowego Konsultanta ds. Genetyki prof. Andrzeja Kochańskiego - przeciwnika metody in vitro i badań prenatalnych. Prof. Kochański dał się poznać jako skrajny ideolog, ekspert Episkopatu Polski ds. Bioetycznych, członek Rady Naukowej Instytutu Ordo Iuris. Jego wybór na to stanowisko był zaskoczeniem dla środowiska naukowego i nie był z tym środowiskiem konsultowany. Prof. Kochański nawet już po nominacji pozwalał sobie na porównanie leczenia in vitro do produkcji dzieci!!! Istnieje więc duże ryzyko, że sprawowana przez niego funkcja posłuży utrwalaniu w debacie publicznej stygmatyzującego języka, uderzającego w pacjentów doświadczających niepłodności i ich dzieci, a także odbierze nam możliwość leczenia zgodnego z wiedzą medyczną.
    1 764 z 2 000 Podpisy
    Utworzył(a) NASZ BOCIAN