• Do przyjaciół Żydów
    Zwracamy się dzisiaj do naszych przyjaciół, współobywateli, polskich Żydów, z wyrazami braterstwa i solidarności. Nie możemy pozostać obojętni wobec fali nienawiści i obrzydliwego języka.
    15 147 z 20 000 Podpisy
    Utworzył(a) Danuta Stołecka
  • Ulice dla Kobiet. Apel o upamiętnienie kobiet w nazwach warszawskich ulic
    W Warszawie kobiety nie mają swoich ulic, placów, skwerów. Zaledwie 170 spośród 5471 obiektów miejskich nosi nazwę na cześć kobiet. Dodatkowo teraz padają ofiarą dezubekizacji – nawet tym nielicznym, które uhonorowano, odbierane są miejsca, które im poświęcono. Pomniki upamiętniające kobiety nie stoją na głównych ulicach miasta, lecz są ukryte w parkach, w bocznych alejkach. W przestrzeni miejskiej jest mało śladów kobiet, mimo iż wniosły niekwestionowany wkład w walkę o niepodległość i odbudowę państwa polskiego, a i później były zaangażowane w walkę o demokrację, równość i sprawiedliwość społeczną. Chcemy uhonorować ważne dla czynu niepodległościowego i walki o równouprawnienie kobiety, ponieważ tylko niektóre z nich mają swoje ulice w Warszawie – dr Justyna Budzińska-Tylicka, Dorota Kłuszyńska i Irena Kosmowska, posłanka na Sejm Ustawodawczy (1919-1922) i sekretara komisji konstytucyjnej. Dlatego apelujemy do Rady Miasta Stołecznego Warszawy, aby z okazji Roku Praw Kobiet, stulecia uzyskania przez kobiety praw wyborczych, upamiętniła kobiety zasłużone dla odbudowy państwa polskiego, jak i dla samej Warszawy, nadając ulicom, skwerom, placom ich nazwiska. Warszawa wpisałaby się w ten sposób w chlubną tradycję. „Ulice dla Kobiet” mają już Białystok, Słupsk i Poznań, dzięki przyjętej w ub. roku uchwale Rady Miasta. 2018 został ogłoszony przez Sejm Rokiem Praw Kobiet. W ten sposób Sejm wyraził uznanie pierwszym parlamentarzystkom oraz wszystkim orędowniczkom walki o równouprawnienie. Chcemy, aby Warszawa upamiętniła zasłużone kobiety.
    2 413 z 3 000 Podpisy
    Utworzył(a) Fundacja STER i Stowarzyszenie "Miasto Jest Nasze"
  • Apel w sprawie udziału kobiet w mediach
    Jesteśmy zaniepokojone i zaniepokojeni faktem niewielkiego udziału kobiet w medialnej debacie dotyczącej w szczególności szeroko rozumianych praw kobiet. Oglądając programy publicystyczne w wielu mediach zauważamy, że w większości przypadków są do nich zapraszani niemal wyłącznie mężczyźni, podczas gdy udział kobiet jest jedynie okazjonalny. Najczęściej to panowie dyskutują o prawach reprodukcyjnych kobiet, o płaconych na rzecz kobiet i dzieci alimentach, czy o zmianie wieku emerytalnego kobiet. Ta tendencja dotyczy zresztą również innych tematów, niekoniecznie związanych z prawami kobiet. Uważamy, że kwestie bezpośrednio związane z prawem kobiet do samostanowienia, prawem do aborcji, przemocą wobec kobiet, antykoncepcją, w tym awaryjną i wiele innych, powinny być omawiane w pierwszej kolejności przez kobiety, których kwestie te nie tylko bezpośrednio dotyczą, ale które są niejednokrotnie ekspertkami w dziedzinach omawianych na wizji. W wielu programach jednak nadal dyskusje odbywają się wyłącznie w męskim gronie. Przykładów można podawać wiele, jednak skupiamy się tylko na wybranych, zdając sobie sprawę z tego, że nie są to wszystkie programy, w których występuje ta nieprawidłowość i jest ich wiele więcej. Zależy nam na uzyskaniu równowagi, ponieważ w Polsce jest wiele specjalistek, które są gotowe zabierać głos w mediach na temat ich praw i problemów. Ale nie tylko - w każdej z dziedzin ekspertkami są również kobiety, więc na każdego mężczyznę-eksperta z łatwością można znaleźć kobietę-ekspertkę i dać jej możliwość wypowiedzenia się. Pod apelem podpisały się i podpisali przedstawicielki i przedstawiciele ruchów feministycznych, środowisk kobiecych oraz organizacji demokratycznych i równościowych: Akcja Demokracja Berliński Kongres Kobiet Centrum Praw Kobiet Democracy is OK Dziewuchy Dziewuchom Berlin Dziewuchy Dziewuchom Poznań Dziewuchy Dziewuchom Szczecin EduKABE Fundacja Kreatywnych Rozwiązań Fabryka Równości Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny Femini Berlin Polska Fundacja Czas Dialogu Fundacja Feminoteka Fundacja Kobieca eFKa Fundacja Pozytywnych Zmian Fundacja RÓWNOŚĆ.INFO Grupa Edukatorów Seksualnych Ponton Inicjatywa Polska Kobiety w Sieci Konferencja Episkopatu Polek Kongres Kobiet Województwa Śląskiego Krytyka Polityczna Łódzkie Dziewuchy Dziewuchom Manifa Łódź Manifest Wolnej Polki Marsz Godności Nieformalna grupa #czarnyprotest Ogólnopolski Strajk Kobiet Ogólnopolski Strajk Kobiet Sanok pismo feministyczne ZADRA Protest kobiet Sieć Astra Sieć Astra Youth Spunk Fundacja Nowoczesnej Edukacji stowarzyszenie "Kobiecy Słupsk” Stowarzyszenie Aktywne Kobiety Stowarzyszenie Głosy Przeciw Przemocy Stowarzyszenie Kongres Kobiet Stowarzyszenie Klub XXI wieku Stowarzyszenie Koniński Kongres Kobiet Stowarzyszenie Pro Femina Stowarzyszenie Stop Stereotypom Trójmiejskie Dziewuchy Dziewuchom Warszawski Strajk Kobiet Wielkopolski Kongres Kobiet
    2 597 z 3 000 Signatures
    Utworzył(a) Łódzkie Dziewuchy Dziewuchom Picture
  • O przyszłość tych, którzy dziś dbają o innych!
    Moja córka Małgosia ma 11 lat i mózgowe porażenie dziecięce. Wymaga stałej opieki i codziennego wsparcia w nauce i rehabilitacji. Żeby jej to zapewnić, zrezygnowałam z pracy i od 7 lat przebywam na świadczeniu pielęgnacyjnym. Jednak od kilku miesięcy nie jestem objęta ubezpieczeniem emerytalnym i rentowym, bo posiadam wymagane 20 lat okresu składkowego. Gdybym pracowała zawodowo, miałabym odprowadzane składki do momentu przejścia na emeryturę. Tymczasem na świadczeniu pielęgnacyjnym składki odprowadza się tylko do uzyskania minimalnego okresu składkowego – 20 lat dla kobiet, 25 lat dla mężczyzn. A przecież nasze dzieci często wymagają opieki przez całe życie! W tej samej sytuacji są wszyscy opiekunowie dzieci i dorosłych z niepełnosprawnością, którzy wykonują pracę w domu nierzadko całodobowo. Przy minimalnym okresie składkowym grożą nam głodowe emerytury! Jesteśmy karani za to, że zdrowie naszych bliskich wymagało rezygnacji z zatrudnienia. Praca opiekuńcza jest pracą! Trudną, odpowiedzialną, chwilami wyczerpującą pracą, która powinna uprawniać do godziwej emerytury. Zachęcam do podpisania apelu, Angelika Suśniak
    5 934 z 6 000 Podpisy
    Utworzył(a) Angelika Suśniak
  • Nie dla pomnika tureckich żołnierzy w Krakowie!
    Jak mają się czuć obywatele Polscy, członkowie diaspory ormiańskiej przechodząc obok pomnika armii, która odpowiada za wymordowanie ich pobratymców w jednej z najstraszniejszych czystek etnicznych w historii? Republika Turecka, do tej pory nie uznała faktu ludobójstwa przez armię otomańską. Co więcej, na swoich stronach internetowych (w tym ambasady w Polsce) publikuje materiały relatywizujące te wydarzenia i zrzucające odpowiedzialność na społeczność ormiańską oraz „trudne warunki wojenne”(3). Ormianie są społecznością, która w Krakowie mieszka od ponad 650 lat. Istotny jest również kontekst współczesny powstania pomnika armii otomańskiej. 12 deputowanych do tureckiego parlamentu z ramienia partii opozycyjnych oraz kilkuset dziennikarzy i tysiące, jeśli nie dziesiątki tysięcy, opozycjonistów przebywa obecnie w więzieniach(4). Sprzeciw budzi również polityka wewnętrzna oraz zewnętrza reżimu wobec mniejszości kurdyjskiej. 23 stycznia 2018, niesprowokowana, armia turecka rozpoczęła inwazję na zamieszkany przez Kurdów region Afrin w Północnej Syrii. Region, który dotychczas był oazą spokoju w okrutnej wojnie domowej i miejscem schronienia dla licznych uchodźców wewnętrznych (m.in. z Aleppo(5)) jest obecnie bombardowany z powietrza i lądu, a kolejne wioski zajmowane przez turecką armię i jej islamistycznych najemników. Prezydent Erdogan nie ukrywa w swych wypowiedziach, że jego celem jest zmiana struktury etnicznej regionu(6), co należy uznać za groźbę czystki etnicznej. Wszystko to odbywa się rękoma armii tureckiej, która sama siebie uznaje za następczynie armii otomańskiej. Biorąc pod uwagę ww. argumenty budowę pomnika należ uznać za działanie nieakceptowalne etycznie - upamiętnia ona armię, która dokonała ludobójstwa, a jednocześnie legitymizuje reżim, który wykazuje imperialne zapędy oraz za nic ma prawa człowieka. Dlatego też apelujemy do władz oraz radnych Miasta Krakowa o porzucenie tego projektu. Chcemy podkreślić, że nasza petycja nie jest skierowana przeciwko społeczności tureckiej w Polsce, ale państwu, które nie rozliczyło się z grzechów przeszłości i grozi powtórzeniem ich w naszych czasach. 1) https://pl.wikipedia.org/wiki/Ludobójstwo_Ormian 2) http://orka.sejm.gov.pl/proc4.nsf/uchwaly/3918_u.htm 3) http://www.mfa.gov.tr/data/DISPOLITIKA/ErmeniIddialari/Ermeni_ingilizce_Soru_CevapKitapcigi.pdf 4) https://www.hrw.org/europe/central-asia/turkey 5) https://www.humanitarianresponse.info/system/files/documents/files/latest_developments_in_north-western_syria_final_20180123.pdf 6) http://www.kurdistan24.net/en/news/7899b6c9-f475-40fb-a9bc-ffda4b69f0df
    2 015 z 3 000 Podpisy
    Utworzył(a) Nie dla pomnika tureckich żołnierzy w Krakowie!
  • Bułgarski Park Narodowy Pirynu zagrożony!
    Wycinka ponad 1/3 Bułgarskiego Parku Narodowego pod budowę kolejnego kurortu doprowadzi do: zniszczenia endemicznych gatunków drzew, krzewów, górskich kwiatów, wyjałowienia gleb i obumarcia roślinności, zaprzepaszczeniu idei prawnej ochrony przyrody, naruszenie terenów lęgowych wielu gatunków zwierząt, zniszczenie krajobrazu oraz wiele innych drastycznych zmian.
    53 z 100 Podpisy
    Utworzył(a) Marta Holc Picture
  • #WinnickiPrecz - media wolne od faszystów!
    Po emisji przez TVN24 szokującego reportażu autorstwa Bertolda Kittela wszyscy już wiedzą, że poseł Winnicki jest związany z neonazistami ze stowarzyszenia Duma i Nowoczesność, oficjalnie działającego na rzecz obronności państwa (sic!). W rzeczywistości stowarzyszenie figurujące w spisie organizacji pożytku publicznego, zatem finansowane z odpisów podatkowych obywateli, organizuje m.in. imprezy ku czci Adolfa Hitlera. Wszystko w „odpowiedniej” oprawie – flag ze swastykami oraz mundurów SS i Wehrmachtu. Do stowarzyszenia należy m.in. asystent Roberta Winnickiego, który oprócz działalności w DiN ma na koncie m.in. kierowanie niedawną akcją wieszania na szubienicach portretów eurodeputowanych PO. Co więcej, sam Winnicki w 2016 roku interweniował w sprawie oskarżonego o nawoływanie do nienawiści przewodniczącego Dumy i Nowoczesności. Związki posła-narodowca z neonazistami są więc ewidentne – bez względu na nieudolnie podejmowane próby odcięcia się od nich. Odpowiedzialne media stojące na straży wolności i demokracji nie mogą przykładać ręki do promocji osób, których celem jest walka z tymi wartościami. Solidarny bojkot medialny Roberta Winnickiego jest zatem prostą konsekwencją poważnego traktowania dziennikarskiej misji. To, o czym rodzime środowiska antyfaszystowskie wiedzą i przed czym ostrzegają od lat – że tzw. „narodowcy” i zwyczajni naziści przenikają się wzajemnie, a sam „polski nacjonalizm” bywa przykrywką dla ideologii jawnie faszystowskiej, skrajnie ksenofobicznej i rasistowskiej – zostało w pełni ukazane w słynnym już reportażu TVN. Dziś nie czas na krytykę „liberalnych mediów”, które latami lekceważyły problem i głosiły równoprawność dwóch rzekomo równie radykalnych stron – nacjonalistów (dziś wiadomo, że często faszystów) oraz ich konsekwentnych przeciwników. Ta postawa czasem zahaczała wręcz o promocję „narodowców”, gdy do telewizyjnych programów zapraszano Winnickiego, Zawiszę czy Bosaka i konfrontowano ich z lewicowo-liberalnymi adwersarzami, tym samym stawiając między obiema stronami absurdalną oś symetrii. „Liberalne media” mają dziś niepowtarzalną szansę na rehabilitację. Naturalną konsekwencją ujawnienia związków posła Winnickiego z czcicielami Adolfa Hitlera powinien być bezwarunkowy bojkot jego osoby. W mediach nie powinno być już dla Winnickiego miejsca. Co więcej – te stacje, gazety czy portale, które postanowią mimo wszystko udzielać swych łamów liderowi narodowców również powinny być objęte środowiskowym ostracyzmem.
    672 z 800 Podpisy
    Utworzył(a) Piotr Matejczyk
  • Przewodniczący Czarnecki - nigdy więcej!
    To wstyd dla Polski – kraju doświadczonego hekatombą II wojny światowej – że jej reprezentantem w prezydium jednej z najważniejszych europejskich instytucji jest osoba bez skrupułów sięgająca po najbardziej obrzydliwe metody politycznej walki, wykorzystująca w tym celu bolesną historię najnowszą naszego kraju (deklaratywnie tak ważną dla prawicy). Porównanie politycznej przeciwniczki do szmalcowników – czyli ludzi trudniących się w okupowanej Polsce szantażowaniem i wymuszaniem pieniędzy od ukrywających się Żydów oraz donoszeniem na nich okupantowi – powinno nie tylko zamykać drogę do tak eksponowanych stanowisk, jak wiceszef PE, ale też wykluczać z grona przyzwoitych ludzi. Ryszard Czarnecki wiele razy wykazywał brak moralnego kręgosłupa. Nigdy nie poniósł z tego tytułu większych konsekwencji. Pozbawienie wysokiego stanowiska w PE wydaje się adekwatną karą za zachowania kompromitujące nas wszystkich na arenie europejskiej.
    3 162 z 4 000 Podpisy
    Utworzył(a) Piotr Matejczyk
  • Chcemy móc decydować o Polsce! Wiążące referendum obywatelskie.
    Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej stanowi w art. 4, że władza zwierzchnia w RP należy do Narodu, który może ją sprawować przez przedstawicieli lub bezpośrednio. Ten przepis jest martwy. Jak pokazały ostatnie dwa lata, w praktyce zwierzchnia władza Narodu kończy się w momencie wrzucenia głosu do urny. Zarówno pozostałe przepisy Konstytucji, jak i ustawa o referendum ogólnokrajowym uniemożliwiają obywatelom jakikolwiek wpływ na często skandaliczne decyzje wybranych organów władzy, poza nieetyczną korupcją albo mało skutecznymi ulicznymi protestami. I to niezależnie od tego, która partia akurat jest "przy korycie". Obecnie zebranie podpisów pod wnioskiem o referendum nie gwarantuje jego przeprowadzenia, bo Sejm może każdy taki wniosek odrzucić wedle uznania rządzącej większości (art. 125 ust. 2 Konstytucji). Już na tym etapie przepisy Konstytucji przeczą artykułowi 4. Praktycznie zwierzchnia władza należy nie do Narodu, a do prezesa partii rządzącej. Wniosek o referendum nie zostanie nawet przyjęty, jeśli będzie dotyczył decyzji zastrzeżonej dla innych organów, jak np. odwołania wybranych wcześniej władz, zmiany ustawy budżetowej albo Konstytucji. Jeśli mimo wszystko referendum się odbędzie, to jego wynik nie będzie wiążący dla władz, o ile nie zagłosuje co najmniej połowa uprawnionych (czyli ok. 15 mln obywateli - art. 125 ust. 3 Konstytucji). Błędnie zakłada się tutaj, że niegłosujący są przeciwni każdej proponowanej zmianie. Nie ma znaczenia, że temat referendum może być im obojętny i zaakceptują każde rozstrzygnięcie. W ten sposób prawo do bezpośredniego sprawowania władzy jest odbierane tej części Narodu, dla której temat głosowania jest ważny. Wreszcie, nawet jeśli zagłosowaliby wszyscy uprawnieni, to rządzący mogą zignorować wynik, bo nie mogą zostać w żaden sposób odwołani przed wyborami. Przecież nawet w przypadku rażącego łamania Konstytucji, wniosek do Trybunału Stanu może złożyć tylko sejmowa większość. Nie możemy zmienić tego stanu inaczej niż siłą fizyczną albo argumentami skierowanymi do tych, których wybraliśmy na naszych przedstawicieli. Niech ten apel będzie sygnałem, że my, Naród, chcemy mieć prawo do decydowania o własnym państwie.
    35 z 100 Podpisy
    Utworzył(a) Tomasz Wciślik
  • Bezpieczeństwo na ulicach oraz czyste środowisko w Opolu
    Wprowadzenie wnioskowanego zakazu przyczyni się do podwyższenia bezpieczeństwa życia i zdrowia mieszkańców dzielnicy Grudzice w Opolu. Równolegle do ulicy Morcinka istnieje Obwodnica Północna Opola, która powstała w celu odciążenia ruchu w mieście. Mogą korzystać z niej pojazdy ciężarowe. Również tę funkcję pełni od bardzo wielu lat ul. Strzelecka oraz ul. Wschodnia. Niestety władze miasta nie biorą tego pod uwagę. Dzielnica Grudzice w Opolu jest od zarania dziejów dzielnicą obejmującą głównie zabudowę jednorodzinną (była to kiedyś wieś). Plan zagospodarowania przestrzennego tej dzielnicy nie przewiduje rozwoju na jej terenie przemysłu ani usług. Budując lub kupując dom w Grudzicach jego właściciele niejednokrotnie inwestowali cały dorobek swojego życia, aby mieszkać godnie, w spokoju, ciszy i czystym powietrzu.
    12 z 100 Podpisy
    Utworzył(a) Ewa Skrzyniarz
  • Domagamy się od władz Wrocławia dbałości o tereny zielone i czystość powietrza
    Wrocław był kiedyś miastem zieleni. Obecnie to tylko smutne wspomnienie. Drzewa, nawet kilkusetletnie, wycina się pod byle pretekstem, a smog powoli nas zabija. Nie widać troski władz miasta o poprawę tej sytuacji. Czy rozwój miasta musi być równoznaczny z degeneracją środowiska naturalnego? Czy nie dojrzeliśmy już jako społeczność lokalna do harmonijnego połączenia tych dwóch czynników? Większość Wrocławian chce żyć wygodnie, ale też zdrowo i pięknie. Bez drzew, krzewów i traw nie będzie to możliwe. Proponowane zmiany mają kosmetyczny charakter. Pieniądz ciągle wygrywa z troską o zdrowie i życie mieszkańców. Trzeba to szybko zmienić, bo zegar tyka i dla wielu z nas zmiany mogą przyjść zbyt późno!
    9 z 100 Podpisy
    Utworzył(a) Eugenia Kiesiak
  • Stop popularyzacji myślistwa wśród dzieci!
    Niech zarząd DECATHLON zrozumie, że narażając dzieci, wystawia wizerunek firmy na ciężką próbę. Chronimy dzieci przed pornografią, przemocą w telewizji czy agresją w bajkach. Dlaczego mamy pozwalać na narażanie ich na sceny jak z najgorszego horroru, których dostarczają im polowania? Powiedz NIE propagowaniu okrucieństwa wśród dzieci! PODPISZ APEL! Udział dzieci w polowaniach jest złem w czystej postaci. Najważniejsze argumenty przytaczane przez pedagogów, psychologów i etyków przemawiające za całkowitym zakazem uczestniczenia dzieci w polowaniach: 1. udział w polowaniach naraża dzieci na poważne niebezpieczeństwo utraty zdrowia lub życia — każdego roku z rąk myśliwych giną ludzie, są to często inni uczestnicy polowania, ofiary zbłąkanych kul i rykoszetów; 2. podczas polowań i imprez myśliwskich dzieci są świadkami nadużywania alkoholu, co również sprzyja wypadkom z użyciem broni palnej; 3. podczas polowania oraz rytuałów towarzyszących, dziecko jest świadkiem niewyobrażalnego okrucieństwa, które bardzo negatywnie odbija się na jego kształtującej się dopiero psychice. Może to prowadzić do poważnych i trwałych zaburzeń, jak również stępienia wrodzonej wrażliwości. Widok zabijanego podczas polowania zwierzęcia jest zazwyczaj bardzo drastyczny, zwierze obficie krwawi, niejednokrotnie ciągnie za sobą uszkodzone kończyny lub wnętrzności, kona w konwulsjach, tocząc pianę. Dzieci pomagają w dobijaniu zwierząt, oglądają z bliska obdzieranie ich ze skóry i patroszenie (zdarza się, że ciężarnych samic). Psychika dziecka nie jest przygotowana na tak dużą dozę okrucieństwa i cierpienia, które wywołują często bardzo silny stres, mający charakter stresu pourazowego, czyli takiego, jaki odczuwają żołnierze wracający z misji wojskowych. 4. Dzieci już na starcie uczą się braku poszanowania dla życia i przyrody. PODPISZ APEL! Oferowanie w sprzedaży myśliwskich ubranek dziecięcych, zwłaszcza w tak dużej i znanej sieci sklepów sportowych jak DECATHLON, tworzy klimat przyzwolenia – społecznej akceptacji dla udziału dzieci w polowaniu. Zwiększa prawdopodobieństwo i częstotliwość udziału dzieci w tym przerażającym procederze, a co za tym idzie, wychowuje nowe pokolenie, na starcie skrzywionych psychicznie ludzi. Powiedz NIE! PODPISZ APEL!
    7 457 z 8 000 Podpisy
    Utworzył(a) Bartosz Jakubowski